Wiecie co? Kop w dupę mnie chyba motywuję, bo jeżeli mam realne problemy to z nimi walczę.
Nie będę o tym opowiadała, ponieważ boję się, że ktoś mógłby po-kojarzyć fakty, chociaż to nieco irracjonalne.
Wczoraj spotkałam się z bliskim przyjacielem, ale chyba zdziczałam, bo udawałam przed nim, że mam idealne życie - hipokrytka. Oprócz tego zamiast na lody i kawę z bitą śmietaną wypiłam tylko małą czarną i zjadłam sałatkę na mieście w ramach obiadu.
Odłożyłam projekt na wrzesień, aby mieć dużo czasu na jego zrobienie. W sobotę ostatni termin - coś czuję, że jutro nie pójdę spać tylko będę go liczyła.
Odłożyłam projekt na wrzesień, aby mieć dużo czasu na jego zrobienie. W sobotę ostatni termin - coś czuję, że jutro nie pójdę spać tylko będę go liczyła.
Waga 62.0 - powoli, ale do celu. Tym bardziej, że zbliża się okres, więc każde 100 czy 200g jest sukcesem. Nie mogę się doczekać
przyjaciele są po to by im mówic prawdę bo inaczej to sami sie od siebie oddalamy.
OdpowiedzUsuńWażne, że waga spada, oby tak dalej. Jeśli chodzi o przyjaciela to nie udawaj, bo to jest najgorsze. Trzymaj się :*
OdpowiedzUsuńJest dobrze dopóki spada. Jeśli to dobry przyjaciel, zrozumie Ciebie i Twoje zachowanie. Ja ostatnio zjechałam po wakacjach u babci z 63 do 60 przy 172 cm wzrostu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Monique z bloga http://by-monique.blogspot.com/