Ostatnio zobaczyłam na kozaczku i zakochałam się w tym wyglądzie. Nie mnie oceniać jaka jest Victori Beckham, ale jej wizerunek medialny dość mocno mi się podoba. Nawet jeżeli jest porządnie poprawiana przez chirurga to co najmniej robi to tak, że nie wygląda jak kolejna odlana od tej samej formy.
Dziś dzień oczyszczenia. Czuję się dobrze, głowa bolała tylko przez godzinę, więcej się śmiałam niż byłam zła i postaram się nie sięgnąć po alkohol.
Nauczyłam się dobrze wybierać jedząc na mieście, co zdarza mi się dość często.
On mówi, że przez ostatni miesiąc bardzo zeszczuplałam, chociaż zgubiłam tylko 3kg.
Co do udawania przed innymi - tylko On wie o depersji. Tak maskuję się przez jawne zrozumialstwo i jak się nie odzywam to wszyscy myślą, że zadzieram nosa. I dobrze - wolę to niż wieczne pytanie co się stało? I ocenianie, że wszystko mam a robię z siebie ofiarę.
Trzymajcie się chudzinki.