Psychiczny progres

     Straciłam motywację. Czara goryczy przelała się, nie umiem spojrzeć w lustro i mówić, że jestem gruba. Widzę szczupłą dziewczynę. Czy walczę o wystające kości? Nie, walczę o cel. Walczę o doprowadzenie czegoś do końca, czegoś co nie będzie puzzlami. Skoro mogę mieć 52kg, które wydawały mi się dotychczas mityczne to mogą również mieć równe 50. Wiecie dlaczego 52kg było dla mnie taki ważne? Wyimaginowana bariera. Kiedy miałam 52kg Idealny zobaczył mnie pierwszy raz. Opowiada, że go oczarowałam i nie mógł usiedzieć w miejscu, ale nie chciał się do mnie odezwać, ponieważ uważał, że jest za stary. Wtedy do głowy nie przychodziło mi, że z moją wagą jest coś nie w porządku. Teraz widzę, że niema zbytniej różnicy między tym co było, a 52kg. To tylko i wyłącznie moja fanaberia. 
    W piątek pierwszy raz od chyba roku poszłam do sklepu i sama kupiłam sobie chrupki orzechowe. Obojętnie się w stosunku do nich czułam. Wieczorem babcia nakarmiła mnie ciastkami, a mama wcisnęła "zdrowe" ciasteczka owsiane. W sobotę sama objadłam się ciastkami do tego stopnia, że chciało mi się wymiotować. Tak jak czułyście w notce zbliżało się dietowe załamanie, bo w życiu osobistym same pozytywne rzeczy. W sobotę poczułam, że tak nie może być. Szczególnie przez to, że wiem, że są osoby, które motywuję, które do mnie napisały, co sprawiło mi super, wielką przyjemność. Poszłam na spacer - 4km, a potem godzinę jeździłam na rowerze. Dziś mam ułożony już plan. Jestem gotowa iść dalej, iść do celu, bo cel jest blisko, a ja nie chce cały czas żyć w poczuciu, że czegoś mi brakuję, że nie jestem w stanie być konsekwentna w takiej prostej rzeczy. 
     Z drugiej strony chciałabym, aby moje życie nie kręciło się wokół wyglądu. Mam 22 lata, a zachowuję się jak małe, rozpieszczone dziecko. Czy nie powinno być dla mnie wiele innych ważniejszych rzeczy? Chciałabym czerpać z życia co najlepsze i nie zastanawiać się co pomyśli ktoś inny. Powinnam mieć to gdzieś, bo ludzie z natury są zawistni. Oglądałam ostatnio program w którym mówiono, że wszyscy muszą być ludźmi sukcesu, a może ja wcale nie chce być człowiekiem sukcesu? A może ja nie muszę być tak super pewna siebie jak inni idealni ludzie sukcesu? Może wcale nie potrzebuję mieć wielkiej wypłaty, może nie jestem materialistką, może pragnę to wszystko wypośrodkować? Czy w tym wszystkim jest jakiś środek?  
 Jutro napiszę Wam jak mi poszło dziś i jaką mam wagę po zrzuceniu balastu z jelit :) 

10 komentarzy:

  1. Doprowadzić wszystko do końca - rozumiem taką potrzebę. I gorąco Ci kibicuję. Najważniejszy jest satysfakcjonujący Cię wygląd, nie liczba na wadze - ale Ty o tym wiesz i skoro już umiesz siebie zaakceptować, myślę, że jest dobrze, że nie stoi za tym żaden potwór. (nie mylę się, prawda?) Podziwiam Cię za dotarcie do tego punktu, w którym jesteś. 50kg to kwestia czasu. Już nie mogę się doczekać, jak to dalej się potoczy. Bądź silna ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe wnioski ale masz w tym wiele racji. Moim zdaniem każdy z nas ma do osiągnięcia swój własny sukces i nie musi być to dobrze płatna praca i mieszkanie w apartamencie. Dla mnie sukcesem będzie samorealizacja czyli osiągńięcie postawionych sobie celów. I Tobie też życzę tego z całego serca, bo jesteś wspaniałą osobą, która motywuje do działania nie tylko mnie ale zapewne wiele innych Motylków.

    Trzymaj się lekko :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli już widzisz w lustrze szczupłą, ładną dziewczynę to jesteś naprawdę blisko celu. Z tego co piszesz, Twoje życie już od jakiegoś czasu nie kręci się tylko dookoła diety - jest ona tylko dodatkiem, by dobrze się czuć w swoim ciele ( a już się dobrze czujesz ). Żyjesz całą sobą i o to chodzi ;) Oby tak dalej! Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczupłą tak, ładną niekoniecznie, ale już co zrobić twarzy nie zmienię. :)

      Usuń
  4. wspaniale było przeczytać, że widzisz siebie jako szczupłą osobę. to piękne i myślę, że takie poczucie jest celem samo w sobie. ale dociągnij wszystko do końca, jeśli nadal masz potrzebę - wtedy będziesz już absolutną, niezaprzeczalną motywacją, przykładem, który stawia sobie cel i uparcie dąży do jego realizacji. jakby nie było, jesteś niesamowita i mam nadzieję, że wszystko ci się będzie układać :* i bardzo utożsamiam się z końcówką posta, rzygam pytaniem "chcesz zostać ginekologiem czy notariuszem?". jak to było powiedziane w tym filmie: "careers are a 20th century invention and I don't want one". trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  5. To dobrze, ze postrzegasz siebie w optymistyczny sposob ! To wspaniale ! Badz swoja wlasna motywacją ! Jednak nie pozwol bys sie az za bardzo sobie spodobala, bo to sie konczy wlasnie tak ze jesz jak oszalala i tyjesz . Wychodz z diety dokladajac sobie co dwa tyg po 100 kcal. Ale najpierw dobij do 50 !

    OdpowiedzUsuń
  6. Po pierwsze gratuluję tego stanu. Motywujesz. Tylko uważaj, ja kiedy schudnę i już się sobie podobam tracę kontrolę, nie od razu.Z czasem- tak że w 2 lata wracam do poprzedniej wagi. A ponowne odzyskanie wymarzonej sylwetki jest coraz trudniejsze. Ciesz się z tego co osiągnęłaś i stawiaj koleje cele (nie koniecznie dotyczące diety), bo one dają siłe !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludzie z natury są przepadliści i dążą to wszystkiego co najlepsze. Zauważ, że wszystko chcą ułatwić, postawić maszyny na naszym miejscu ! Odkryć wszystko choć często robią to tylko by udowodnić swoją wyższość ! My nie musimy wpisywać się w kryteria "człowieka" można swoje życie ułożyć tak by było proste ale pełne szczęścia ! :D A co do chudnięcia, nie zawsze robi się to dla kogoś, ja nie cierpię swojego ciała,źle się czuje i kiedy ktoś nawet niechcący mnie dotknie wpadam w szał, nie jest to przyjemne i szkoda mi ludzi których tym ranie ;C Trzymaj się kochana i rób tak abyś Ty była szczęśliwa <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że jakby się opamiętałaś i pomimo, że jesteś zadowolona z tego jak wyglądasz to, żeby to uczucie Cię nie zgubiło a razem z nim nie przybyły Ci te ciężko stracone kilogramy. Sama wiem po sobie, kiedyś prowadziłam bloga i zawiesiłam go twierdząc, że podobam się już sobie tak jak jest , od tamtego czasu przybyłooo mi wiele kilogramów. To nie znaczy, że przez całe życie masz być na rygorystycznej diecie, od czasu do czasu i jakieś grzeszki mogą się zdarzyć, ale musimy się kontrolować, bo inaczej to co było wróci jeszcze szybciej i z nawiązką.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że widzisz siebie jako szczuplłą osobę :). Fakt faktem życie nie powinno się kręcić wokół wyglądu, ale warto o niego zadbać - robisz to dla siebie samej. Trzymaj się kruszynko!

    OdpowiedzUsuń