waga: 52,3kg
Napisałabym już wczoraj, gdybym miała coś ciekawego do powiedzenia. Niestety nie mam nic. Nie ćwiczę, trzymam jako tako dietę, no oprócz wczoraj, bo upiekłam ciasto i spróbowałam. "Bo" to raczej słowo, którego powinnam unikać, ale stało się. Zepsuły mi się też słuchawki co jest straszną tragedią, ale ciężko mi jeszcze kogoś na coś naciągnąć w tym miesiącu. I tak już soczewki, puzzle, karnet, wszystko ma swoje granice.
Dziś postanowiłam zrobić sobie apple detox i zobaczyć jak wyjdzie, jak będę się czuła i ogólnie jakie są efekty. Na ten i następny weekend jadę do rodziców, a to znaczy, że nie będą to zbyt dietetyczne weekendy, raczej takie na utrzymanie tej wagi co jest. I tak trzeba się pilnować i tak. Mama wczoraj nic nie zrzędziła na temat tego, że jestem zbyt chuda, więc chyba nie zauważyła żadnej zmiany. Trzeba przyznać, że zmiana dokonała się głownie w mój sposób patrzenia na siebie. To zmiana na lepsze.
Zarejestrowałam się do ginekologa. Zadzwonienie do rejestracji wymagało ode mnie odwagi, zdenerwowałam się, bo nie mogłam znaleźć peselu, a oczywiście nie znam na pamięć. To straszne jak taka mała, prosta czynność dla wszystkich innych zupełnie normalna, swobodna dla mnie jest stresująca. I tak dobrze, że zadzwoniłam (musiałaś, nikt by tego za Ciebie nie zrobił jak w przypadku wszystkich innych spraw!) Czasem jestem na siebie naprawdę zła.
Ślubne przygotowania idą w miarę dobrze. W końcu udało mi się dogadać się co do zaproszeń, które powinny przyjść jeszcze w tym miesiącu i są idealne, wybrałam prezenty dla gości, choć zamówię je dopiero w połowie lipca, dogadałam się z inną dziewczyną odnośnie wystroju kościoła i firmy, która to zrobi, w weekend wybierzemy obrączki, choć akurat wiem co mi się podoba. Może uda mi się też zmniejszyć zaręczynowy pierścionek, bo jest mi tak duży, że przy gwałtowniejszym ruchu zjeżdża z palca, a palce przy lewej dłoni mam drobniejsze.
Ślubne przygotowania idą w miarę dobrze. W końcu udało mi się dogadać się co do zaproszeń, które powinny przyjść jeszcze w tym miesiącu i są idealne, wybrałam prezenty dla gości, choć zamówię je dopiero w połowie lipca, dogadałam się z inną dziewczyną odnośnie wystroju kościoła i firmy, która to zrobi, w weekend wybierzemy obrączki, choć akurat wiem co mi się podoba. Może uda mi się też zmniejszyć zaręczynowy pierścionek, bo jest mi tak duży, że przy gwałtowniejszym ruchu zjeżdża z palca, a palce przy lewej dłoni mam drobniejsze.
Nie będę przedłużała skoro nie mam nic ciekawego do napisania: garść inspiracji. Wśród nich kilka moich marzeń stylizacyjnych, większości z nich nigdy nie spełnię.












Kiedy będzie ten ślub? :) A suknię już masz?
OdpowiedzUsuńTrzymaj się =]
Hej ! Nie podoba mi się ten jakiś taki zrezygnowany ton w Twoim wpisie. Czuć z dala takie poddanie się, obojętność. Nie możesz odpuścić przecież! Masz przesuper motywację, własny ślub przecież chciałabyś wyglądać wtedy najpiękniej jak się da prawda? Ja jak jadę do rodziców na weekend staram się dowiedzieć wcześniej co mama ma gotować itd wyliczam sobie kcal ile czego mogę zjeść i powiedzmy, że ostatnio w ten sposób udało mi się przetrwać :) A co do stylizacji, to mam nadzieję, że nie jesteś w stanie ich spełnić tylko dla tego, że kosztują fortunę i nie stać na nie przeciętnego człowieka jak my wszyscy :/ a nie dlatego, że uważasz że nie będziesz nigdy wyglądać tak dobrze jak te dziewczyny, bo jak się zaweźmiesz to na pewno będziesz!
OdpowiedzUsuńCoś mi się wydaję, że lekka rozsypka Cię dopada. Pozbieraj się i korzystaj z życia :)
OdpowiedzUsuńPiękne te paznokcie :D
Trzymaj się lekko :*
Też, jak jadę na obiad do rodziców to trudno nazwać to dietą ;)
OdpowiedzUsuńSuper, że znalazłaś wizytówki i wiesz dokładnie jakie obrączki chcesz. Zdaje się, że wszystko masz idealnie zaplanowane ;)
Powodzenia :*
Oj taka pogoda to sie nie dziwię,że jest nudno... Słuchawki w najtańszym sklepie kosztują mniej niz 10 zl. Mozesz kupić sobie tymczasowe. Utrzymasz ta wage
OdpowiedzUsuńWitaj kochana :* Jestem tu po raz pierwszy,ale widzę że czeka Cię jeden z piękniejszych dni w życiu każdego człowieka! Oczywiście bardzo gratuluje. Co do diety nie masz czym sie przejmować, skoro nie wcinasz dużo to ćwiczenia nie są Ci może aż tak bardzo potrzebne. Będziesz miała ochotę to to poprawisz. Pozdrawiam *Black Melody*
OdpowiedzUsuńHah.. Ja też nie znam swojego peselu.. A akurat dzisiaj wypełniałam formularz o pracę i go potrzebowałam, i co?.. I musiałam zajrzeć do dowodu.. No cóż, zdarza się.
OdpowiedzUsuńTwojego bloga odwiedzam codziennie, czekam na nowe notatki. W pewnym sensie zainspirowałaś mnie. Wiele osób, które odchudzają się porzuciło swoje blogi. Przed powrotem do diety poczytałam trochę Twojego bloga, moża by rzec, że mnie zmotywował ;)
U mnie podobnie, zmiana dokonała się w głowie. Trochę inaczej patrzę na siebie.
Zapraszam do siebie na : http://zyjac-chwila-realizujac-marzenia.blogspot.com/
hello, na czym polega taki detoX? ciekawe jak bedziesz wyglądać na ślubie? jaka sukienka? bardzo księzniczkowa czy prosta? ja sie boje chodzic do ginekologa bo ja ogolnie nie lubie lekarzy, pierwszy raz bylam z chlopakiem i tak samo chyba pojde drugi raz :) w koncu kto mnie tak zna najlepiej jak nie on ;D haha..
OdpowiedzUsuńto ze stres przed czyms normalnym to tak samo ja mam.. ostatnio glupi bank moje konto a stres jakbym robila cos zlego ;p sama nie wiem.. o co chodzi. eh.
pozdrawiam. :*
Vac, pewnie jeszcze nieraz wstawię jakiś przerażający Cię obrazek. Cóż, ja się czuję w świecie mroku i udziwnień, jak u siebie. A Twoja waga - waga jak marzenie. Wykazujesz się niesamowitą determinacją do ślubu. Ślubu, ślubu. Jeej. Czy z biegnącym czasem nie jesteś coraz bardziej podekscytowana? ;)
OdpowiedzUsuń