Wedding

Waga: 54,4kg

Bilans:
bułka wieloziarnista z margaryną
bułka grahamka
mleko do kawy
razem: 434kcal

sport:
aerobic 55minut

      Powiem szczerze: nie wiem co mam myśleć o tym bilansie. Liczba wygląda pięknie, u innych bym się nią zachwycała, a jednak wraz z nią jawi się jakaś niespokojna myśl. Zaniepokojenie. Nie wiem czy chciałam, aby tak to wyglądało.
    Ten dzień był taki nieoczekiwany, niby tego wszystkiego się spodziewałam, ale jednak to miało swoje następstwa. Zjadłam rano bułkę, a potem usiadłam, poodwiedzałam Wasze blogi, postanowiłam zmienić szablon na blogu. Dawno nie używałam CSS, więc trochę trwało zanim wszystko odkurzyłam. W końcu zrobiłam, więc wybrałam się po zakupy. Wszystko zaplanowane, zjadam drugą bułkę, wiem co chce na obiad i na kolację. Dzwonie do mamy, która oznajmia, że jeżeli chce to jutro (czyli dziś) możemy wybierać suknie ślubną. Odstawiam jedzenie, idę na osiemnastą na aerobic - są ćwiczenia z hantlami. Dali mi zestaw z 1,25kg na jedną rękę. Niby niezbyt dużo, ale kiedy wyciągam ręce przed siebie, ramie siły rośnie, a moment staję się zbyt duży dla moich mięśni. Staram się, ale wychodzi jak wychodzi. Mam wrażenie, że te głupie ciężarki zaraz mnie przewrócą.  Wracam i godzinę później znajduję się 70km od domu, w domu rodzinnym. Jadę sama, po drodze jest trasa szybkiego ruchu, więc cisnę w pedał dla czystej przyjemności i satysfakcji, oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Przez całą drogę myślę o tym, że wolałabym być kierowcą niż kimkolwiek innym, a jednak to zajęcie zbyt mało ambitne dla mnie. Szkoda, wolałabym, aby nikt nie miał wobec mnie  wygórowanych wymagań. W domu rodzinnym mama od razu mówi, że nic ze mnie nie zostało, a ja modlę się, abym nie była blada. Czuję mały niedobór jedzenia, ale nie jestem głodna. Denerwuję się. Pierwszy raz nerwy każą odmawiać mi wszystkich smakołyków, łącznie z czekoladą gorzką, którą mama dla mnie kupiła, wypijam trzy kawy rozpuszczalne. Mierzę ciśnienie, szczęśliwie moje tętno spoczynkowe wynosi równe 50. Kiedy nie uprawiam sportu 70 jest normą.


      Trochę boję się dzisiejszego dnia. O ile wiem, że nie mam problemów z jedzeniem i wagę również jakoś tam akceptuję mając świadomość, że nie jestem chuda, ale mieszczę się w normie to mam obsesję na punkcie wyglądu i na temat tego, co inni powiedzą. Oczywiście wiem, że zawsze znajdzie się ktoś z jakimś ale. To ślub, ja chce wziąć ten ślub, ja i Idealny. Dojrzałam do tej decyzji, siedem lat związku, trzy lata pod jednym dachem, cztery lata spotkań. To odpowiedni czas, aby nie powiedzieć idealny, ale suknia mnie przeraża. Co jeśli na nic się nie zdecyduję? Co jeżeli we wszystkim będę wyglądała źle? Oczekuję, że coś ubiorę i będzie jedno wielkie wow - to jest to, ale przecież może tak się nie zdarzyć. Jestem zbyt niska do większości modeli. Niech diabli wezmą mój wzrost i umięśnione ręce. Trochę mi głupio, że podczas kiedy robimy wesele z takim hukiem (czego się nie spodziewałam, oczywiście chciałam zaprosić tą samą liczbę gości, ale chyba nie bardzo miałam świadomość, że to wszystko tyle kosztuje), jedyne co mnie przejmuję to czubek własnego nosa. Kiedy już będę miała to za sobą nic z kwestii organizacyjnych nie jest w stanie mnie przerazić. Najbardziej cieszę się na wybieranie obrączek.
   Pierwszy raz rozmowę o wadze odbył ze mną tata przy śniadaniu. Głupio zrobiłam, że powiedziałam im, że chce schudnąć do 50kg. Tata stwierdził, że będę wyglądała jakbym już przed ślubem nie miała co jeść. Pierwszy raz spytał też o to ile ważę. Mam nadzieję, że nie będzie się tym zamartwiał. To ostatnie czego bym chciała.
Trzymajcie się chudo i trzymajcie za mnie kciuki, aby była sukienka, w której nie będę wyglądała jak monstrum. 

9 komentarzy:

  1. Dziewczyno, jesteś chudziutka. Na pewno znajdziesz piękną suknię. Koniecznie daj znać, jak poszły łowy. ;) Tak Ci zazdroszczę organizacji ślubu! Nie zapominaj tylko, co w tym wszystkim jest najważniejsze.
    Trzymaj się.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie bilans taki pusty, gdzie warzywa? owoce? cyfry to nie wszystko, liczą się wartości odzywcze ktore dostarczasz organizmowi

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj... Troche wtopa. Ja nie zamierzam mowic nikomu ile chce warzyc. Nie chce by ktokolwiek o tym wiedział. Jak by moja mama sie dowiedziała ze jej curunia chce warzyc 45 kg to z miejsca by mnoe do psychiatry zaprowadziła.
    Na pewno znajdziesz cos dla siebie. Pamiętaj ze to sukienka ma pasować do ciebie a nie ty do sukienki. Dla Idealnego i tak z nawidze bedziesz piekna, we wszystkim, a chyba o to ci glownie chodzi ? Nie stresuj sie tak, czerp przyjemność z tego ze nie dlugo wezmiesz ślub !

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, ślub i piękna przyszłość przed Tobą.
    Twoja waga już i tak jest ok, ale dąż dalej do wyznaczonego celu, bo to sprawia, że jesteś silniejsza. :)
    Bilans ładny, tylko rzeczywiście postaw na trochę więcej witamin, bo bułka zapycha, ale słabo odżywia.
    Trzymaj sie Chudo ; * !
    www.ana-somore.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana na pewno coś znajdziesz :*
    Daj nam potem znać czy coś znalazłaś :)
    a co do bilansu, to cyferki ładne, ale odżywczo pusto :(
    Trzymaj się i powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Bilans masz śliczny, chociaż w sumie... u Ciebie on też mnie zmartwił. Jadłaś troszkę więcej, chudłaś sukcesywnie i przy tym było to --> w miarę <-- zdrowe. Tym bilansem już troszkę zaalarmowałaś organizm. Nie chcę teraz wyjść na hipokrytkę, ale... no przecież chyba nie zamierzasz tak jeść? ; ( To niezdrowo... i jeszcze to były same bułki, żadnych witaminek. Jakoś smutłam, chociaż mimo wszystko gratuluję Ci. <3

    Co do sukni - obyś znalazła najcudniejszą suknię, jaką w życiu widziałaś i obyś była zadowolona z tego, jak w niej wyglądasz <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny bilans, jednakże niezbyt odżywczy. Co do sukni, życzę ci, abyś znalazła swoją wyśnioną,wymarzoną suknię, o której marzysz. Z taką wagą na pewno będziesz wyglądała w niej jak boginia;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Bilans ładny, tylko szkoda, że brak w nim owców i warzyw. Mam szczerą nadzieję, że znajdziesz piękną suknie w której będziesz wyglądała po prostu bosko! Trzymaj się <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Bilans... wiesz, według mnie bardzo ładny, ale jeśli nie chcesz aby tak to wyglądało, to rozumiem - postaraj się jeść tak, byś była z siebie zadowolona. :) Rzeczywiście ta rozmowa z tatą trochę kiepsko wyszła, mogłaś się nie przyznawać. No ale mam nadzieję, że mimo to wszystko będzie ok. Powodzenia w dalszej diecie i oczywiście życzę Ci, abyś znalazła cudowną suknię, w której będziesz się wspaniale prezentować. <3

    OdpowiedzUsuń