54,6!

Podsumowanie tygodnia 7-13 
schudłam 1,7kg (4,3kg na całej diecie od 24 marca)
6 dni udanych, 1 napad
sport: 2x aerobic, 3km biegania z 2km marszu, 16km rolek

Waga z dziś: 54,6!

Bilanse

sobota
śniadanie: bułka wieloziarnista z polędwicą
II śniadanie: bułka wieloziarnista z polędwicą, jogurt 200ml
lampka taniego szampana, deser: galaretka z bitą śmietaną light
+ mleko do kawy
razem: 702kcal

niedziela
śniadanie: bułka wieloziarnista z polędwicą
II śniadanie: bułka wieloziarnista z polędwicą, jogurt 200ml
Obiad: trzy paluszki rybne z dwoma ziemniakami z piekarnika
Kolacja: pomarańcza
+ 1 ciastko, + mleko do kawy
razem: 873kcal

     Nie jestem dumna z tych bilansów, ale podoba mi się to jak z tych wszystkich weekendowych pokus wybrnęłam. W sobotę spędziliśmy z Idealnym miły wieczór, założyłam sobie, że wypiję lampkę tego szampana, aby nie siedzieć ze zwieszoną głową i zjem ten deser (miałam ochotę na coś takiego). Zrezygnowałam z obiadu. Chudłam. Ostatnio waga nabrała takiego rozpędu, że zaczynam się zastanawiać czy aby mnie nie oszukuję. Może bateria jest już stara? Nie! Już nie szukam dziury w całym. Chudnę. Idealny sam powiedział, że znacząco mnie ubyło.

 
  Dziś miałam jechać na wycieczkę rowerową, myślałam o jakiś 70km. Oczywiście, aby było miło pada deszcz. Zawsze jak się na coś nastawię to to musi się spieprzyć. A ja specjalnie w wolne wstałam o godzinie 7.00. Nie wiem czy są jakieś szanse, aby przestało. Szczęśliwie z pewnością pójdę na aerobic. Temu akurat pogoda ani możliwości nie przeszkadzają. Mój stan emocjonalny jednak jest naprawdę dobry, zgodnie z zasadą, że na diecie jestem szczęśliwsza, a szczególnie szczęśliwa jestem kiedy patrzę na cyferki i w lustro. Nie czuję się grubasem. Wręcz przeciwnie, oczywiście to nie przeszkadza mi pragnąć być chudszą.  Nie często schodzę poniżej 55kg, więc każde zejście sprawia mi satysfakcję. Teraz tylko tego nie zepsuć.                  Dzwoniłam do mamy i mówi, że na święta kupi lody i zrobi galaretkę, zrobi też rybę po grecku i pierś z kurczaka z galarecie, dodając do tego jajko to wszystko wygląda na takie do jedzenia, nie będę musiała martwić się, że jedyne co leży na stole to kiełbasa i wszyscy gapią się na mnie i każą jeść, choć akurat za parówkami nie przepadam. Gorszy będzie dzień z rodziną Idealnego. Nie lubię robić szopki ze swojej diety, jak niektórzy, szczególnie Ci, którzy nigdy nie schudli lubią gadać o tym dużo, chyba tylko po to, aby skupić na sobie uwagę. Trudno mi oceniać tych ludzi. Może to ma jakiś sens, którego ja nie poznałam? Nie, serio nie chce mówić o nich źle, ale to wywołuję u wszystkich reakcję komplemenciarską, czyli wszyscy powtarzają "no przestań, jesteś taka chuda/nie jesteś gruba, jak możesz być na diecie? Zjedz". Rozumiem jak ktoś robi to w jakiś subtelny sposób, a nie panikuję głośno, że jakaś to tragedia, trzeba schudnąć. Ja nie lubię być taką, więc w święta będę udawała, że jem normalnie, że nie jestem na diecie, a jak ktoś powie, że schudłam oczywiście pięknie skłamię, że chodzę na aerobic, ale jem jak zwykle. W ciągu moich dwóch lat pod presją jedzenia powtórzyłam to tyle razy, że za chwilę sama w to uwierzę. Zapewne, więc zjem kawałek ciasta, coś na kolację, muszę tylko mielić wolno, bo inaczej tata Idealnego nakarmi mnie tak, że będę chora. Właśnie tego się boję. Że będę chora i nie wyśpię się i będę wymiotowała i to bynajmniej nie z własnej chęci. Daleko mi do skłonności bulimicznych, czy jakichkolwiek wymierzonych w samą siebie, ale jak wcisnę w siebie za dużo to wiadomo co się stanie.  Do rodziców pojadę już w piątek, a to znaczy, że w sobotę i niedziele mama przypilnuję, abym zjadła z tysiąc kcal. Nie wmusi we mnie nic niezdrowego typu tłuszcz czy cukier, ale moja Mama jest kobietą, która zna tabele kaloryczną na pamięć. Przeżyjemy te święta!  
Dziękuję Wam za komentarze :) i wsparcie i za komplementy. Żywię się nimi :) 

14 komentarzy:

  1. 4 kg w 3 tygodnie? Świetnie! Bardzo dobrze ci idzie :)
    Trzymaj tak dalej :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietnie Ci idzie, jak ja pragne ważyć te 54,6 kg co Ty ;)
    Powodzenia, trzymaj się chudo *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też się boję świąt, tylko nie tego że ktoś mi bedzie kazał jeść, ale raczej, że sama się nie powstrzymam...
    Zazdroszczę i gratuluję wyników odchudzania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. gratuluję odchudzania :*
    Powodzenia w odchudzaniu przez święta :* :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No gratuluję zrzuconych kilogramów ♥
    Trzymaj się:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ah, te święta... Chyba każda z nas się ich boi :) dasz radę się powstrzymać? jeśli tak to powinni Ci postawić pomnik :D ja się obawiam, że w pewnym momencie się złamię... no ale zobaczymy :) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje <3
    Ja się boję świąt, by nikt nic nie podejrzewał :/ pewnie będą mi wmuszać wszelkie ciasta itd, muszę znaleźć jakiś sposób by się wymigać
    powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń
  8. http://withorwithouther.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie Ci idzie, mniejszymi kroczkami, ale do przodu. Aż miło się czyta i patrzy na to 54 .
    Trzymaj sie chudo !
    www.ana-somore.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. gratulacje :) i fajnie że jesteś dumna z siebie to bardoz wazne doceniać swoje sukcesy :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluje, to naprawdę wspaniały wynik!
    Jak każda z nas obawiam się świąt, ale wolę aby było już po wszystkim...
    Uważam, że bilanse masz w sam raz nie za dużo, nie za mało:) I do tego ćwiczenia. Idealnie...
    Jak nic waga będzie spadać:)
    Trzymaj się chudzinko<3

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale z Ciebie chudzinka. :) A bilanse idealne. <3 Poradzimy sobie jakoś przez te święta, w końcu to tylko kilka dni.
    Trzymaj tak dalej, bo jesteś świetna. ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow. Jak na tydzień diety to naprawdę świetny spadek wagi, gratuluję. A co do Twojego komentarza u mnie - to jak najbardziej jesteś godna. :) Pisałam o dziewczynach, które nazywają się "motylkami", niby należą do "pro-any" a zachowują się jak zupełne przeciwieństwo takiej osoby, ciągle się objadając i zaczynając od niekończącego się jutra. Ty i tak jesteś silna, trzymasz dietę, nie każdy musi od razu jeść po 300 kcal dziennie. Poza tym jak widać i tak masz wspaniałe efekty. :) Powodzenia i oby tak dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaka ładna liczba u Ciebie na wadze ;) Gratuluję. Tylko nie pozwól sobie tego zniszczyć! Trzymaj się cieplutko <3

    OdpowiedzUsuń