Spokój

Waga: 55,3kg

Bilans:
śniadanie: bułka z polędwicą
II śniadanie: dwa wafle ryżowe
obiad: warzywa na patelnie, trzy paluszki rybne, dwie łyżki sosu serowego
kolacja: pomarańcza
+mleko do kawy
Razem: 745kcal

Sport:
rolki 16km - 1h:07 - 486kcal (niemożliwe)

     Wróciłam do spokoju. Pozbierałam się z porażki, fizycznie i psychicznie. Właściwie nie odczułam jej skutków oprócz tego, że dziś mam tę samą wagę jak dwa dni temu, a mogłam mieć mniejszą. Trudno, stało się. Mleko się rozlało, trzeba zetrzeć. Jestem w stanie to bez problemu przeżyć. Dziś też mam swój plan, razem z deserem - galaretką i bitą śmietaną na wodzie. Spokojnie jednak zmieści się ona w bilansie (150kcal), bo mam dla siebie małą porcje, szczególnie tej śmietany w proszku light, bo to sama chemia. Dla mnie jednak dieta to też droga wyborów i panowaniem nad obżarstwem, które jest chyba głównym powodem otyłości wśród społeczeństwa. No i bułki pełnoziarniste wychodzą mi już tyłkiem.
      Wczoraj byłam z Idealnym na rolkach. Było fajnie, dziś też chciałam uprawiać jakiś sport, ale pozostaje ten w domu. Chciałam wybrać się do miasta rowerem i trochę pojeździć tu i tam, zrobić jakieś 60-70km, ale okazało się, że mój rower jest zastawiony wszystkim co idzie i brak mu powietrza w kołach, a rolki pojechały z Idealnym do pracy w samochodzie. Pomyślałam sobie, że pojadę na długą wycieczkę rowerową w poniedziałek, ale trudno planować, kiedy niema pewności, czy przykładowo nie będzie lało. Mogłabym oczywiście iść biegać, ale już teraz czuję, że to zakończyłoby się fiaskiem. Może nie powinnam biegać na diecie, a może po prostu uprawiam dość dużo sportu i nie potrzebuję więcej. Bądź co bądź nie pojadę na tą przymiarkę przerażona. To pewnie głupie co napiszę, ale czuję się o wiele szczuplejsza, a to w samopoczuciu tkwi cały szkopuł, jeżeli jeszcze w przyszłym tygodniu zejdę poniżej 55kilogramów to będę w niebo wzięta. Może nie powinnam się tak cieszyć, to w końcu nie jakaś szczególnie mała waga, z drugiej jednak strony nie potrafię mieć tego gdzieś, czy się smucić, albo co gorsza wyzywać od grubej, jestem średniakiem, mam tego świadomość. Chciałabym być chuda, ale chcieć, a być to wielka różnica. Jakiś przejaw zdrowego rozsądku. 
   Dziękuję za wsparcie. To uwielbiam w prowadzeniu bloga. Mimo, że daleko mi do osoby, która ściśle trzyma dietę, do wyznawczyni pro-any też bardzo daleko mi brakuje (a może tylko sobie wmawiam), a jednak wciąż mnie wspieracie. Bądźmy silne!

Edit: nie wiem jak będzie z tym deserem, bo wypiję jeszcze lampkę szampana dziś. Postaram się jakoś to kalorycznie zbilansować. 
     

13 komentarzy:

  1. Plany są dobre tyko do jedzenia. Tak uważam. No i może do prac domowych,bo tak to dzień zawsze może popsuć pooda ;)
    Gratuluję ci bilansu. Jednak jako ortorektyczka nie pochwalam tej smietay light, ze względu na to że to zwykła chemia, która tak na prawde sprawia że tyjemy zamiast chudąć. Chociaż jak jeden raz to zjesz to nic się nie stanie ;)
    Powodzenia. Ściskam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęłam, także zobaczę co z tą śmietaną. Może zjem tylko galaretkę :)

      Usuń
  2. gratuluje bilansu :*
    sport na powietrzu jest super, ale niestety pogoda nie zawsze na Niego pozwala :(
    Myślę że co do wagi to powoli i w dół :)
    w końcu każda z nas osiągnie wyznaczony cel:)
    Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny bilans i dużo ruchu! Super, że się nie załamujesz tylko idziesz dalej i to w dobrym "stylu" ;). Mam nadzieję, że zejdziesz poniżej 55 kg jak najszybciej. W sumie jak będzie Ci szło tak jak dzisiaj to raczej zejdziesz poniżej 55kg.
    Powodzenia kochana!

    OdpowiedzUsuń
  4. co do wagi, to sukces jest jeśli przez tydzień będzie mniejsza, a nie z dnia na dzień.. bo to może być tylko woda, większy mniejszy obiad, itp..
    dobrze że się już ogarnęłaś, myślę że taki jeden dzień nie wpłynie na Twoje wyniki w diecie ;)
    no rolki chyba są super, ja nie umiem ;) lubię rower, ale za bardzo też nie mogę, pozostaje mi taki stacjonarny ;p eh no i spacery zawsze to coś :P
    3maj się!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm, gdyby Ci się udało wchodzić na wagę np. chociaż co 2-3 dni (wiem, jakie to trudne), to może jakoś obserwowanie efektów byłoby dla Ciebie jeszcze większym sukcesem? Ja swoją schowałam, jeny, jak ciężko mi wytrwać bez wchodzenia na nią raz, dwa razy dziennie... (Więc doskonale rozumiem, jak i Tobie byłoby z tym ciężko) Wspaniale, że pozbierałaś się z tamtej porażki. W ogóle jej nie było, zapomnij o niej. Czysty umysł i do przodu. Spalasz bardzo dużo kcal, to też wspaniale <3 Coś czuję, że po weekendzie będzie poniżej 55 kg. Tylko bądź silna! Tego Ci życzę. Trzymaj się chudo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie musisz wrzucić zdjęcia sukni! Najlepiej te z przymiarki :) na jaki model się zdecydowałaś?
    Podziwiam Cię, że dajesz radę ciągle być w ruchu przy takim bilansie :) to spory sukces, oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem to ćwiczysz wystarczająco :)
    Piękny bilans
    Trzymaj się =]

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja staram się wchodzić na wagę co 3 dni i zawsze jest trochę mniej, więc polecam! Super że ciwczysz, że masz na to siły. Bilanse zawsze masz ładne :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie uda Ci się zejść poniżej 55kg jeśli dalej będziesz się trzymać diety tak jak teraz. Dużo kalorii spaliłaś.. ja nigdy nie mogę się zmobilizować do ćwiczeń, więc podziwiam. Naprawdę dobrze Ci idzie i jesteś już praktycznie w połowie drogi do celu. :) Aha, tak poza tym to chciałam Ci podziękować za komentarz u mnie, w którym pisałaś o studiach i maturze.. pozwoliło mi spojrzeć na to wszystko choć odrobinę bardziej w optymistycznym świetle. To dla mnie dużo znaczy. c: Życzę powodzenia w dalszej diecie i oby było mniej niż 55 już niedługo. <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiedziałam, że uda Ci się wrócić na odpowiedni tor. Pozbierałaś się i to jest najważniejsze.
    Na pewno uda Ci się dojść do celu. Zresztą już sam fakt, że z przodu jest 5, to bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz rację że chcieć to być to różnica, ale od jednego do drugiego droga wcale nie jest taka długa, może kręta, ale wszystko da się zrobić :) A taki deserek z galaretką i bitą śmietaną light to chyba nie jest zbyt kaloryczny :) Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny bilans i z tego co widzę, ćwiczysz dość mocno:) Jesteś bardzo aktywną osobą. Mnie nie chciało by się tyle się ruszać, podziwiam.
    Na pewno uda ci się dojść do 55kg.
    Powodzenia:*

    OdpowiedzUsuń