Bilans:
śniadanie: tost z serem mierzwionym, jajko na twardo
II śniadanie: tost z serem mierzwionym, dwa klopsiki rybne w zalewie
Kolacja (19.20): tost z serem, pomidor, 150ml jogurtu naturalnego
mleko do kawy
Razem: 510kcal
Ogarnęłam nowy sposób jedzenia pieczywa bez zapychania bilansu bułkami pełnoziarnistymi, mianowicie kupiłam chleb tostowy graham i tostuje jedną kromkę, a potem kładę na nią plaster sera, to są bardzo cienkie plastry i robią się pod wpływem temperatury miękkie. Dzięki temu zamiast bułki do posiłków jem graham(55kcal) + ser (23). To głupie, ale śniadanie bez pieczywa byłoby dla mnie zmorą. Teraz już potrzebuję takiego trochę urozmaicenia w jedzeniu. Waga każdego dnia pozytywnie mnie zaskakuję. Dzisiaj chciałam skakać z radości na widok 53,2, chyba ubiorę z tej okazji getry w kwiatki.
Wczoraj nie zdążyłam na aerobic. Byłam zła, bo brakowało mi może pięciu minut, gdybym spóźniła się z godzinę to bym uważała, że jest ok. Pomagałam przyjaciółce przewieźć rzeczy, bo akurat się przeprowadzała, a ja mam dość pojemny samochód. Dzisiaj jadę do nich robić sprawozdanie, nawet jak będą proponowały mi obiad to odmówię, powiem, że jestem cały czas na diecie i zjem jogurt. Cieszę się na to spotkanie, ostatnio spędzałyśmy ze sobą mało czasu.
Sportu nie uprawiam, nie mam siły. Zresztą jeżeli będę dwa razy w tygodniu chodzić na aerobic to wystarczy. Pragnienie chudości wygrało. Skąd nam to się bierze w głowie? Czemu chcemy być aż tak chude? Przecież jestem szczupła, większość z Was również, dlaczego chce być chudsza? Nie myślę o diecie, wczoraj nie myślałam, miałam zbyt zajęty dzień, tylko zaplanowałam sobie rano posiłki, a jednak gdzieś tam głęboko coś mi mówi, że nie dam rady nigdy mieć wymarzonych 50kg. Dlaczego tylko 50kg spytacie? Bo Idealny powiedział wyraźnie, że jeżeli zejdę poniżej tego zabierze mnie do lekarza. Wolałabym, aby wokół mojej diety nie było szumu, bo jak wszyscy zaczną mnie pilonować i wmuszać jedzenie to będzie wielka tragedia. Na pierwszego maja zaplanowany grill. Na ilewazy.pl znalazłam, że grillowana kiełbasa ma (tylko) 188kcal. Spodziewałam się o wiele więcej, więc jedną zjem bez bólu - szczególnie, że to grill ranny, a potem dużo chodzenia. Ogólnie rzecz biorąc nie mam problemu z niejedzeniem na noc, o ile całego wieczoru nie siedzę na kanapie przed telewizorem, czego szczerze nienawidzę, a co względnie lubi Idealny.
Z technicznych spraw chciałabym zaznaczyć, że dawniej korzystałam z ramki bocznej i umieszczałam tam Wasze linki na bieżąco. Teraz robię to tylko w wolnych chwilach, bo jakimś cudem muszę dodawać każdy blog osobno.
Mam nadzieję, że macie tak dobry humor jak ja! I chudniecie równie szybko (albo i szybciej, żeby to jeszcze było wizualnie widać!) Trzymajcie się chudo i bądźcie silne!

super ze masz dobry humor, a z tym pieczywem no to dobrze ze znalazlas dla siebie idealne rozwiazanie :) 3maj tak dalej :)
OdpowiedzUsuńNo, byle by fajnie spędzić czas, a kiełbasa Cię przecież nie zabije.
OdpowiedzUsuńOby tak dalej! :*
Brawo ! Swietny bilans i zaskakujace wyniki ! Ja tez ostatnio nie cwicze bo nie mam sily ... Ściskam !
OdpowiedzUsuńGratuluję! Uśmiechnęłam się do ekranu na Twój sukces ;) Jesteś bardzo sumienna w swojej diecie, jakże zazdroszczę. Trzymam kciuki, oby było tak dalej.
OdpowiedzUsuńPS Nigdy nie jadłam sera mierzwionego (hmm) i ja też muszę każdy blog dodawać osobno - mordęga.
PS PS U mnie owszem - trochę zapachniało pro-aną, ale tylko w celach motywacyjnych. To właśnie były słowa skierowane najbardziej ku mnie samej - więc tak, pomagają mi.
PS PS PS (zwariowałam z tym PS?) Ściskam Cię mocno, mocno <3
Ale u Ciebie pozytywnie :)
OdpowiedzUsuńGratuluję wagi i...
... smacznej kiełbaski =]
Cieszę się że u Ciebie tak pozytywnie i znalazłaś rozwiązanie co do bułek ;)
OdpowiedzUsuńPowodzenia :**
oj. też mam. mnie też waga dziś pozytywnie zaskoczyła, także cieszę się podwójnie z mojej i Twojej wagi :)
OdpowiedzUsuńchyba każdy ma już taki swój nawyk żywieniowy.. fajnie, że znalazłaś zamiennik, który Ci odpowiada. Mam nadzieję, że łykasz jakieś witaminki, bo jak już pisałam przerażasz mnie tym brakiem owoców i warzyw. Nie prawię morałów, czyt coś :D bo co kto lubi, tylko martwię się ;(
ja np kiedyś narzuciłam sobie śniadanie na słodko, na 2śn jabłko, na obiad białko-jakieś węglowodany i warzywa, a na kolację coś z białkiem. w tej chwili tak mi to weszło w nawyk, że nie wyobrażam sobie innego dnia :D
a jak to jest z tym aerobikiem? Wpuszczają na salę do jakieś godziny, czy już sala była pełna?
Swietnie ze Ci tak dobrze idzie <333 Trzymaj sie skarbie :**
OdpowiedzUsuńZ tym chlebkiem to dobry pomysł. Mało kalorii i musi być pyszny. Ideał! Ja osobiście mam wstręt do grilla zawsze jadłam sam chlebek z grilla i sałatki. Ale też myślałam, że kiełbasa jest bardziej tucząca, chociaż. Drugiej strony warto zwrócić uwagę na to zczego się składa. 0 błonnika, raczej ciężkostrawne substancje, ale zdążysz to spalić.
OdpowiedzUsuńW każdym razie dobrze, że widzisz efekty i, że sprawia Ci to tyle radości. Powodzenia i wytrwałości życzę, ale jestem zdania, że idzie Ci bardzo dobrze :*.
Z tym chlebkiem to dobry pomysł. Mało kalorii i musi być pyszny. Ideał! Ja osobiście mam wstręt do grilla zawsze jadłam sam chlebek z grilla i sałatki. Ale też myślałam, że kiełbasa jest bardziej tucząca, chociaż. Drugiej strony warto zwrócić uwagę na to zczego się składa. 0 błonnika, raczej ciężkostrawne substancje, ale zdążysz to spalić.
OdpowiedzUsuńW każdym razie dobrze, że widzisz efekty i, że sprawia Ci to tyle radości. Powodzenia i wytrwałości życzę, ale jestem zdania, że idzie Ci bardzo dobrze :*.
Aż mnie zachęciłaś do przywrócenia chleba do mojej codziennej diety :) rzeczywiście, wbrew wszystkiemu nie jest taki kaloryczny :) I zapycha bardziej niż kiełbaska z grilla :D chociaż nie, chyba nie :)
OdpowiedzUsuńwytrwałości, idzie ci coraz lepiej ;)