(-0,4kg)
Bilans:
Śniadanie: bułka grahamka z serkiem almette (160kcal)
II śniadanie: bułka grahamka z almette (160), rogalik (100)
Obiad: podudzie z kurczaka (95) z 3łyżkami ryżu (60)
Kolacja: maca kukurydziana (137)
mleko do kawy (57)
Razem: 762kcal
Napoje: dwie pół litrowe herbaty zielone z maliną, trzy kawy z mlekiem
razem: 1,75l
Ruch: 0:45 (z psem na frisbee)
Dziś rano byłam załamana. Wchodzę na wagę, a tam 57kg. Myślałam, że nią trzasnę o ziemię. Serio, byłam wściekła na nią. W końcu wszystkiego sobie odmawiam, pilnuję jedzenia, wczoraj odmówiłam wypicia kalorycznego soku, kupienia marsa i oparłam się zjedzeniu chipsów, które Idealny memlał od godziny siódmej do dziesiątej. Chipsy i chrupki to mój słaby punkt. Czekolada spooko, ale słone przekąski to coś od czego jestem uzależniona. Wiecie ile mnie kosztowało siedzenie obok i po prostu trzymanie rąk przy sobie? Denerwuję mnie zresztą, że zawsze jak jestem na diecie to kupi coś takiego i nie może tego w siebie zmieścić. Powinien siedzieć i jeść, kupować takie ilości, aby nie miał problemu z ich pochłonięciem. I tak schowałam resztkę. Jestem jednak za bardzo zdesperowana, jeżeli chodzi o chudnięcie, aby to tak zaprzepaścić i rzucić się na to gówienko. Wracając do rannej wagi, powiedziałam jednak, że ja się nie poddaję. Ściągnęłam nowe piosenki, ubrałam buty do biegania i zrobiłam 7km. Teraz biegam wolno. Mało jem, więc nogi nie chcą szybko mnie przemieszczać, ale ważne, że się ruszam, że jestem do przodu. Dziś spalę bardzo dużo kcal, bo wieczorem idę jeszcze na aerobic. Zresztą już wróciłam z biegania i miałam 400gram mniej. Co prawda nie jestem zadowolona ze spadku wagi w tym tygodniu, ale w końcu to nie koniec. Wstępnie do mierzenia mam jechać za dwa tygodnie. Ile mogę do tego czasu schudnąć? Zapewne nie wiele. Jak dobiję do 55 to będzie dobrze, ale ważne, abym po tym nie straciła motywacji.
No i zmierzyłam się:
biodra: 93cm
udo: 52cm
talia: 63cm
biust: 88cm
łydka: 35,5cm
kostka 22 cm
nadgarstek: 15,5cm
biceps: 26,5cm
szyja: 32cm
Nie trudno zauważyć, że mam budowę klepsydry. Co do tego czy warto przerzucać się na miarę to akurat mam mieszane uczucia. Łatwo o błąd pomiaru: bardziej się ściśniemy lub mniej. Trudno to wypośrodkować. Jednak zmierzyłam się, bo jeżeli waga przez miesiąc mało co spadnie to będę miała chociaż jakąś alternatywę, aby dać sobie motywację.
Na dziś zaplanowałam bilans podobny kalorycznie, na obiad gotuję sobie pomidorową. Cieszę się, że nie odpuszczam obiadu, choć to zazwyczaj mój ostatni posiłek - zjedzony do 17.
No i obejrzałam się z tyłu w lustrze. Wyglądam jak stara baba, mam cellulit i blizny po chrostach na tyłku. Nigdy nie byłam świadoma, że od tyłu wyglądam tak beznadziejnie. Drugi miesiąc bez sexu? Kurwa, on mnie w końcu zostawi jak tak będę robiła! Muszę w końcu zacząć chodzić na solarium.
No i obejrzałam się z tyłu w lustrze. Wyglądam jak stara baba, mam cellulit i blizny po chrostach na tyłku. Nigdy nie byłam świadoma, że od tyłu wyglądam tak beznadziejnie. Drugi miesiąc bez sexu? Kurwa, on mnie w końcu zostawi jak tak będę robiła! Muszę w końcu zacząć chodzić na solarium.
Stay strong, choć ja chyba wciąć nie umiem odejść od "Trzymajcie się chudo". Ostatnio uświadomiłam sobie, że przegapiłam drugą rocznice zmiany mojego życia. Wtedy założyłam bloga i weszłam w cały ten świat. W połowie mojej drogi przez krótki czas myślałam, że zdrowe odżywianie i sport to recepta, w rzeczywistości wpadłam w deszczu pod rynnę.

Klepsydra jest bardzo seksowna :) a co do desperacji Twojej - zazdroszczę Ci :D ja ostatnio też miałam ochotę wywalić wagę :P ale póki co mam stan odpoczynku od niej, i po prostu mijam ją długim łukiem, ale nie długo nadejdzie dzień ważenia, boje się :D
OdpowiedzUsuńładny bilans :) muszę wziąźć z ciebie przyklad i tak samo jak Ty jeść tak dużo posiłków, małych i często, to chyba dobra metoda, nie ma czasu się zgłodnieć i coś podjeść, prawda? :)
powodzenia życze na dziś papa
Tylko nie strać motywacji. Ta waga w końcu spadnie. Sądzę, że przez 2 tygodnie, skoro uprawiasz sport, powinnaś zejść do tych 55kg. Chociaż ciężko tak szacować, każdy organizm jest inny. Może nawet zejdzie więcej? Ze swoim Idealnym... no faktycznie, trzymasz go na wodzy. Ale czy i Tobie taka fizyczna asceza nie uprzykrza życia? Nie odpowiadaj, pytanie retoryczne.
OdpowiedzUsuńStay Strong. ;)
Przede wszytskim! Życze ci wytrwałości! Pod żandym pozorem nie trać motywacji :) Każdy może osiągnąć swój cel, pamiętaj. A to że odmówiła sobie słonych przekąsek, które tak uwielbiasz, świadczy o tym jaką jesteś silną dziewczyną! Nie każdy potrafi odmówić sobie przyjemności także podziwiam!
OdpowiedzUsuńTrzymaj się :*
Waga zawsze przez jakiś czas stoi w miejscu. Jednak nie martw się tym aż tak bardzo. Przecież ćwiczysz, jesz malutko, więc w końcu zacznie spadać jeszcze bardziej. Tylko nie katuj się aż tak bardzo tymi ćwiczeniami, bo w końcu musisz mieć siłę do życia. Trzymaj się. (:
OdpowiedzUsuńwłaśnie dlatego rzadko się ważę i może powinnaś głęboko schować wagę na tydz, a potem cieszyć się z efektów :)
OdpowiedzUsuńponoć najlepsze wymiary u kobiety to 90/60/90, a Ty masz 88/63/93. praktycznie ideał oO
talię to masz genialną <3