Bilans:
śniadanie (9.30): bułka wieloziarnista z dżemem (172)
II śniadanie: (12.00) 2x pieczywo chrupkie (50)
Obiad (13.30): 4 x polędwiczki z kurczaka bez panierki (200)
Kolacja (16.3): bułka wieloziarnista (172)
+mleko do kawy
Razem: 650kcal
Sport:
bieganie 11km 1h 5minut - 644kcal
rolki 12km 55minut - 350kcal
Tydzień poprzedni zakończyłam ze spadkiem na poziomie 0,6kg. Dużo i nie dużo. Sama nie wiem. Nie chce tego oceniać. Do przymiarki zostało 9-10 dni. Spokojnie mogę zrzucić jeszcze chociażby kilogram, mieć chudsze ręce i nogi. Do tego czasu jeszcze . Nie chce jednak niczego planować. Oglądam się każdego dnia w lustrze i mój brzuch zaczyna wyglądać efektownie. Pisałam już Wam kiedyś, że jestem klepsydrą. Dzięki temu mimo niewielkiego wysiłku kiedy napnę brzuch widać jakieś mięśnie. Ogólnie widać, że uprawiam sport, choć daleko mi jeszcze do zadowolenia ze swojego ciała. Jedno jest pewne, po okresie już nie będę się go tak mocno wstydziła. Cieszy mnie ten fakt.
Jestem zawiedziona, że musiałam zaznaczyć piąty dzień kwietnia na czerwono. Co prawda nie sądziłam, że będę trzymała idealną dietę zawsze, no ale rzucenie się na jedzenie kiedy nie jestem u rodziców to cios, dla mnie, poniżej pasa. Upiekłam Idealnemu muffiny z budyniem, a potem i tak mu ich kilka zjadłam. Potem jak zobaczyłam w internecie, że muffiny mają multum kalorii humor mi się całkowicie popsuł. Czerwona plama przypominająca o porażce, widać ją z daleka i widocznie odróżnia się od zielonej reszty. Brzydko, wole zapominać o porażkach. Tak jest prościej, ale z drugiej strony? W niedziele wstałam o godzinie 7.30 tylko po to, aby iść biegać i zmusiłam się do 11km. W ślimaczym tempie co prawda, ale jednak biegłam, mimo że wiedziałam, że planujemy iść z Idealnym na rolki. Na rolkach przerwróciłam się i zdarłam cały łokieć, ale olałam to. Wstałam i pojechałam dalej. Konsekwentnie do celu. Nie wiem na ile endomondo przekłamuje spalone kcal, ale chce wierzyć, że to był dzień z ujemnym bilansem już z samego sportu. A dziś na aerobic. Mam nadzieję, że będziemy ćwiczyć na ręce z ciężarkami. Schudłam widzę to. Niby tylko trzy kilogramy od początku, a jednak to jakby milowe trzy kilogramy. Jeszcze sześć. Do pięćdziesiątki. To tak odległy cel, że nawet nie chce myśleć o tym, że mogłabym przy takiej wadze mieć ze sobą problem. Jednak pisząc szczerze to nie waga jest moim największym problemem. To kompleksy, które mnie zjadają, to jakieś moje głupie widzi-mi-się i problem z niczego. Teraz jednak, kiedy trzymam dietę i uprawiam sport jest lepiej, bo nie myślę o beznadziejności, myślę o diecie, a to uzależnia. Wczoraj motywacja wróciła, chrupki cebulowe, które uwielbiam Idealny zjadł sam. Nie przeszło mi przez myśl, aby je ruszyć. Dlaczego załamały mnie muffiny? Może raz w tygodniu powinnam pozwolić sobie na coś słodkiego? Przemyślę to.
Tqk na prawde to sama powinnas ocenić ile kcal mialy twoje muffiny. Sama dobieralas proporcje i łatwo mozesz obliczyć ile ich bylo, zliczajac wszystkie produkty i dzielac kcal średnio na jedną muffinke. Dobrze że jesteś tqk wytrwala i nie poblazalas sobie dwczorajszego dnia :) cwicz cwicz a efekty będą coraz widoczniejsze !
OdpowiedzUsuńDziękuje ci, za miłe słowa.Gratuluje wagi, jest świetna i bilansy też można pozazdrościć;)
OdpowiedzUsuńNie bądź taka zła na siebie za te muffinki, ładnie ci idzie.
Trzymam kciuki:*
Ahh, czasami można sobie pozwolić na małe łakocie! Nie ma się czym przejmować, bo naprawdę dużo cwiczysz! 11 km ;o jestem pod wrażeniem!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:*
musisz piec takie mufinny na mielonych otrębach przennych i nie całe jaja a białka, i można dodać bakalie zamiast białego cukru, albo gnieciony banan. można zrobić pyszne obniżone kalorycznie mufinki ;P
OdpowiedzUsuńJa na swoje urodziny też upiekę muffiny, ale skoro mówisz że mają tyle kalorii to chyba skuszę się tylko na jednego :D 3 kg to niby mało, ale widać różnicę, od razu jakoś tak pozytywniej, no i chce się chudnąć więcej, no bo skoro już tyle się udało no to czemu się poddawać :) Powodzenia ;**
OdpowiedzUsuńRaz na jakiś czas można sobie pozwolić na małą przyjemność :). Gratuluję spadku wagi, obyś jak najszybciej osiągnęła swój cel ;*. Trzymaj się <3
OdpowiedzUsuń