55,3

Waga: 55,3kg

Bilans:
śniadanie: bułka wieloziarnista
II śniadanie: bułka wieloziarnista i dwa jajka z majonezem
Obiad: ryż brązowy z piekarnika (250)
+mleko do kawy
Razem: 780kcal

Ruch: aerobic 300kcal


       Nie wiem właściwie czy palę 300 kcal na tym aerobiku, czasem pewnie mniej, a czasem więcej, ale przyjmuję średnią. Rano weszłam na wagę, która wskazała 54,9kg, ale wiedziałam, że coś jest nie tak, więc weszłam za chwilę i potem jeszcze raz i wszystko wskazuję, że to 55,3 to liczba jest wiarygodna. W końcu podobno nie o liczby chodzi, a jednak ja jestem umysłem ścisłym. Dziś 10 kwiecień. Czekają mnie duże zakupy, zacznę jeść owoce i warzywa, trochę urozmaicę dietę, bo w kółko jem tylko te bułki, bo są po prostu tanie. Ostatnio jednak chodzi za mną pomarańcza, no i ogólnie jakieś fajne, ciekawe obiadki dietetyczne, aby trochę się nacieszyć z tego jedzenia. Zrobię listę zakupów. Miejmy nadzieję, że nie zjem wszystkiego od razu. 
Dalej nie piszę już o diecie, tylko o moich żalach, więc możecie pominąć :)


   Wczoraj śnił mi się mój ślub. To był głupi sen, było wielu gości, ale na tej samej sali były też dwie inne pary młode i mój Idealny gdzieś zwiał, a potem była jakaś strzelanina. Głupie, nie wiem jakim cudem organizm tworzy sobie w głowie takie rzeczy. Oczywiście było to spowodowane tym, że już wszyscy twierdzą, że to czas na poszukiwania akcesoriów, nigdy więcej nie urządzę takiej drogiej imprezy, więc rzeczywiście cały wieczór poświęciłam na poszukiwania zaproszeń, kokard na alkohol, upominków dla gości i ozdób na samochód. Szczegóły, ale od czegoś trzeba zacząć. Dwa z pierwszych podpunktów wybrałam. Chciałam wesele, to najważniejszy dzień w moim życiu, ale nie widzę potrzeby paniki z tego powodu. Zawsze będzie ktoś komu będzie się podobało i ktoś komu się nie będzie podobało. Taką mam wielką rodzinę i znajomych, że był problem z nazbieraniem 30 gości.
 Wiem jednak, że muszę zacząć nad sobą pracować, nie ze względu na sen. Odsunęłam wszystkich od siebie. Nawet Idealnego trzymam na daleki dystans. Zbyt daleki. Za moją sprawą w Naszym związku zapanowała zima. On to czuję, pyta czemu teraz nic nie robimy razem, co się dzieję. Nie wspomina, że trzeba mnie zabrać do jakiegoś terapeuty, bo przestałabym się do niego odzywać. Wokół pełno bliskich mi osób, a ja czuję się samotna, nie wiem co miałabym im powiedzieć. Mam wrażenie, że swoją postawą zawodzę ich. Dawniej miałam wspaniały kontakt z rodzicami, a teraz ich też trzymam na dystans, pytam się mamy co w szkolę i tak dalej, ale to i tak jest dalekie. Prawda jest taka, że oni chcieliby wiedzieć o co mi chodzi. Idealny chciałby to wiedzieć, dziś rano powiedział, że jak tak dalej będę myślała o wszystkim to będę drugim Nitsche. Jest też zmęczony, że na wszystko reaguję smutkiem albo agresją i trudno mu się dziwić. Chciałbym z nim o tym szczerze porozmawiać, ale chyba sama do końca nie umiem tego wszystkiego ogarnąć. Nie umiem powiedzieć co mi w moim życiu nie pasuję i jaki mam problem.  

4 komentarze:

  1. ja bym powiedziała że więcej niż 300 kcal, ja na rowerze stacjonarnym jadać równym średnim tempem w 40 minut mam jakieś 300 kcal, a na areobiku bardziej się pocisz niż głupi rower ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż mogę powiedzieć? Wspaniale ci idzie z ćwiczeniami i dietą. Waga coraz mniejsza;D Nic, tylko gratulować.
    Hmmm... co do chłopaka może powinnaś zmienić swoje nastawienie, i zacząć mu mówić o tym co czujesz. Nie zamykaj się na innych.
    Powodzenia kochana:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nihilizm... hmm, ciężko wyjaśnić jego przyczynę. Mam nadzieję, że sukcesy z dietą poskutkują u Ciebie większą energią, entuzjazmem do życia. Byłoby dobrze, gdyby tak się stało - w końcu walcząc o wymarzoną figurę, walczysz o szczęście. A ten sen, no cóż - widocznie odczuwasz presję tego wszystkiego. A zależy Ci by było jak najlepiej.

    Trzymaj się chudo <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami niestety tak jest, że mimo iż otoczeni jesteśmy przeróżnymi osobami, to czujemy się samotni. Samotność nie musi równać się z brakiem towarzystwa. Każdy z nas miewa chyba takie chwile. Mam jednak nadzieję, że Ci to przejdzie i przestaniesz wszystkich trzymać na dystans, a szczególnie Idealnego. Trzymaj się ciepło. Waga naprawdę coraz lepsza, zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń