54,2

Waga: 54,2kg

Bilans 16.04
bułka wieloziarnista
dwa jajka
warzywa na patelnie, pierś z kurczaka w papirusie
pomarańcze
pieczywo chrupkie
szklanka kisielu
razem: 970kcal

sport:
rower 35km 2h:8minut
aerobic 55minut
(według endomondo ponad 1000 spalonych kcal)

Bilans
bułka wieloziarnista z serem
pomarańcze
jogurt z 5łyżkami płatków kukurydzianych
gratka
razem: 758kcal


W środę potrzebowałam więcej kcal, to przez sport. Rower niby nie był szczególnie męczący, ale nabawiłam się jakiś zakwasów w klatce piersiowej, które czułam przy głębokim wdechu. I tak moje plany zostały pokrzyżowane, chciałam jechać do centrum i tam trochę się pokręcić na rowerze, ale oczywiście jest remont i jedyna ścieżka rowerowa jest rozkopana. Nie jestem taka szalona, aby jeździć na rowerze po mieście ulicą. Za dużo razy bywałam w tamtych miejscach za kierownicą samochodu. 



Sprawa numer dwa moja motywacja znacząco spadła. Wcześniej skupiałam się na przymiarce, to mnie nakręcało "nie możesz zawalić, to na najważniejszy dzień w Twoim życiu", teraz ogarnęły mnie wątpliwości, szczęśliwie w domu nie było czekolady, ani chipsów, więc się niczym nie napchałam. Dziś też powinno być dobrze, Idealny obiecał, że pojedzie ze mną na rolki, więc zaliczę jakiś sport, w sobotę jest też post, a do niedzieli obejrzę tyle obrazków z chudymi dziewczynami, że zachce m się odchudzać dalej. Nie chodzi o to, że jestem teraz jakoś bardzo zadowolona ze swojego ciała i twierdzę, że jest zajebiste do potęgi (ale czy kiedykolwiek doprowadziłam bym je do tego stanu?). Zero gadania. Chce 50kg i koniec. Nie chce do końca życia uważać się za słabą, bo nie umiałam do tego dobić. Przy moim wzroście to wcale nie jest niska waga, a oprócz tego nie mam się czego bać, bo w miarę zdrowo jem i uprawiam sport, ostatnio staram się kupować sobie jakieś owoce, mimo że jakoś za nimi nie przepadam. Wszystko pod kontrolą. 
Może przy dobrym wietrze zobaczę jutro 53,9 :) marzenia. Czas na powrót do rzeczywistości. Idę po bułki i płyn do soczewek, jak wrócę to Was odwiedzę :)

11 komentarzy:

  1. Jazda na rowerze w mieście? Och, nigdy w życiu! Poza tym sport i nie jedzenie - bądźmy szczerzy - prawie niczego nie idzie w parze.

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie jak byś pol dnia jedzila na rolkach to mogła byś schudnac nawet 1 kg, ale bez przesady, chyba nikt nie jest w stanie przejezdzic 12 h na rolkach bez jedzenia :( zazdroszczę ci. W ogóle tych wyjść, wykazdow, tego, że masz s kim pojeździć. U mnie pogoda jest taka cudowną ale pojedzic nie moge bo jest mi niesamowicie zimno...
    Trzymam kciuki za twoje dalsze sukcesy, tylko prosze- wstrzymaj sie odrobinę do slubu z tym chudnieciem. Bo sukienka bedzie wisoec !

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm. Mam nadzieję, że to 53 pojawi się z przodu na wadze czym prędzej. Bo myślę - że to również Cię zmotywuje. Przebyłaś już ładny kawałek drogi. Na pewno nie chcesz się zatrzymać. A na pewno już nie chcesz zrobić kilka kroków wstecz. Jesteś taka silna - wybrałaś chyba najtrudniejszą metodę chudnięcia, stosunkowo zdrową, ale dającą szybkie efekty. Podziwiam Cię. Ja mogę nie jeść, albo najeść się do bólu. Ciężko mi jest wytrzymać na bilansach podobnych Twoim. Bądź silna. Idzie Ci tak ładnie. W dniu ślubu będziesz wyglądać idealnie. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja droga od początku. Znaczy od marca 2012 roku. Takie bilanse sprawiają, że raczej nie jestem mocno głodna, wiem też że ta droga trzymana konsekwentnie daje dobre efekty, w końcu zaczynałam z wagą 72kg.:)

      Usuń
  4. piękny bilans :*
    dobrze że też ćwiczysz :*
    trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym w życiu nie jechała na rowerze ulicą, więc nie dziwię Ci się. :x Szkoda, że masz spadek motywacji, ale wiesz czego chcesz i z tego co widzę umiesz się bardzo dobrze kontrolować, więc wszystko będzie ok i osiągniesz to 50kg. Jesteś już bardzo blisko. Powodzenia! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Zbliżasz się wielkimi krokami do 50 kg. Pamiętaj o tym i udowodnij sama sobie ile masz zapału i samo motywacji. Jesteś dzielna :) Dużo sportu widzę - ja wole nie jeść niż ćwiczyć- rozleniwiłam się pod tym wzgledem. :D
    Trzymaj sie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Pieknie sobie radzisz:* dobrze ze do diety dorzucasz cwiczenia, bo nie dosc ze przyspieszasz tempo spalania to i zapobiegasz ewentualnemu jojo :) ostatnio doszlam do wbiosku ze od ogladania chudych dziewczyn bardziej motywuje mnie ogladanie swoich zdj z zeszlych wakacji- w sylwetce z ktorej nie jestem dumna :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czasem gdy odczuwam głód zaczynam się zastanawiać czy się nie rozebrać i nie zrobić sobie uczty przed lustrem. Wtedy zazwyczaj motywacja wraca :) rzeczywiście jest taki moment, że są efekty i nagle przychodzi myśl, żeby tym rzucić, że już jest dobrze... nie, nie jest :) walcz o te 50kg, jesteś już tak blisko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twój cel jest już naprawdę blisko, co prawda będzie to trochę trwało, ale na pewno się opłaci :). Świetne bilanse! Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń