Bilans piątek
dwie bułki wieloziarniste z margaryną
paluszek rybny z ryżem brązowym
500kcal
sport: rolki 8km
Bilans sobota
bułka wieloziarnista z margaryną
ryba po japońsku
mały kawałek karpatki (224)
kromka chleba żytniego z Almette
750kcal
Jestem z siebie dumna. Serio. Mimo straty motywacji piątek minął spokojnie, nie miałam ochoty na jedzenie. Dziś tak samo. Multum ciast, jedzenia, a ja byłam na to wszystko obojętna. Bardzo dużo piłam, ale nie aby uspokoić głód, to jedzenie jakoś mnie oblatywało. Oczywiście mama i tata pilnowali mnie, więc jadłam rybę i spróbowałam karpatki. Sama sobie ukroiłam, to był mega mały kawałek, liczyłam, że będzie miał ze 100kcal, ale potem zajrzałam na ileważy.pl i się przeraziłam. Po tym co zobaczyłam wiem już, że nie wytrwam w diecie w Święta. Mogę się oszukiwać, ale wiadomo będę u teściów czy u babci i zjem po kawałku ciasta, potem ktoś postawi kolację i też będę musiała coś zjeść, chociażby po to, aby uniknąć pytań o diecie i tłumaczenia dlaczego to robię, czego nikt nie zrozumie. Na śniadanie popróbuję wszystkiego w małych ilościach, ale jakby na to nie spojrzeć wyjdzie dużo kcal, tak dużo, że nie wiem czy będę to liczyła. Zastanawiam się co waga powie mi rano. Raczej nie spadnie. W te dwa dni będę walczyła, aby waga nie podskoczyła. Umiar. Nie mam ochoty na napad. Wręcz przeciwnie, chętnie trzymałabym ścisłą dietę, na przekór wszystkim? Może to właśnie tak działa.
W piątek Idealny nie chciał iść na rolki. Jednak byłam zła na niego i strasznie wrzucałam mu w myślach, że nie rozumie jak bardzo sport jest dla mnie ważny, szczególnie kiedy już się na coś nastawie. Idealny nie byłby jednak Idealnym gdyby o godzinie dwudziestej nie powiedział, że w takim razie jedźmy na rolki. Jeździliśmy więc aż się zupełnie ściemniło. Zadbał o mój dobry humor, jest naprawdę kochany. Choć ostatnio obchodzi się ze mną jak z jajkiem i to pozytywnie odbija się na naszym związku. Mogę być szczęśliwa i przestać patrzeć na innych. Cieszymy się sobą. Szkoda, że tak mało w tym mojej zasługi.
Dziwne, mam 54 kilogramy, ale czuję się szczuplejsza. To dziwne i paradoksalne, ale pamiętajcie - łatwiej jest innym uwierzyć w to w co same wierzymy. Jeżeli ktoś Wam powie, że jesteście grube to nie wierzcie im. Oni wiedzą, że Was to zaboli. Co do Świąt życzę Wam uśmiechu i wszystkiego co się za tym uśmiechem kryje, jeżeli będą do dwa kawałki ciasta to super, jeżeli będzie to dieta to jeszcze lepiej. Bądźmy szczęśliwe!
Zazdroszczę tej małej wagi. Jeszcze kilka miesięcy ważyłam tyle samo, a teraz jakaś masakra. Czas się za siebie wziąć. Życzę powodzenia w święta!
OdpowiedzUsuńCiągle chudniesz! Oby tak dalej :). Ładne bilanse, ta karpatka nie spierniczyła Ci bilansu, więc się nie przejmuj! Powodzenia przy świątecznym stole! <3
OdpowiedzUsuńJeśli pofolgujesz obie odrobinę we święta, nic się nie stanie, bo wagę i tak już masz super. Ciesz się czasem z rodziną, ukochanym. Wesołych!
OdpowiedzUsuńŚliczne bilanse :) <3 I piękna malutka waga :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia jutro :* :)
Święta stanęły na drodze 53 kilogramom... Chociaż mam nadzieję, że jakoś jednak wybrniesz i jeśli nie tuż po świętach, to zaraz po nich, z powrotem będziesz na najlepszej drodze do swoich 50kg.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego na święta. Trzymaj się ;)