54,0

Waga 54,0kg

Bilans piątek
dwie bułki wieloziarniste z margaryną
paluszek rybny z ryżem brązowym
500kcal

sport: rolki 8km

Bilans sobota
bułka wieloziarnista z margaryną
ryba po japońsku
mały kawałek karpatki (224)
kromka chleba żytniego z Almette
750kcal

   Jestem z siebie dumna. Serio. Mimo straty motywacji piątek minął spokojnie, nie miałam ochoty na jedzenie. Dziś tak samo. Multum ciast, jedzenia, a ja byłam na to wszystko obojętna. Bardzo dużo piłam, ale nie aby uspokoić głód, to jedzenie jakoś mnie oblatywało. Oczywiście mama i tata pilnowali mnie, więc jadłam rybę i spróbowałam karpatki. Sama sobie ukroiłam, to był mega mały kawałek, liczyłam, że będzie miał ze 100kcal, ale potem zajrzałam na ileważy.pl i się przeraziłam. Po tym co zobaczyłam wiem już, że nie wytrwam w diecie w Święta. Mogę się oszukiwać, ale wiadomo będę u teściów czy u babci i zjem po kawałku ciasta, potem ktoś postawi kolację i też będę musiała coś zjeść, chociażby po to, aby uniknąć pytań o diecie i tłumaczenia dlaczego to robię, czego nikt nie zrozumie. Na śniadanie popróbuję wszystkiego w małych ilościach, ale jakby na to nie spojrzeć wyjdzie dużo kcal, tak dużo, że nie wiem czy będę to liczyła. Zastanawiam się co waga powie mi rano. Raczej nie spadnie. W te dwa dni będę walczyła, aby waga nie podskoczyła. Umiar. Nie mam ochoty na napad. Wręcz przeciwnie, chętnie trzymałabym ścisłą dietę, na przekór wszystkim? Może to właśnie tak działa.  
    W piątek Idealny nie chciał iść na rolki. Jednak byłam zła na niego i strasznie wrzucałam mu w myślach, że nie rozumie jak bardzo sport jest dla mnie ważny, szczególnie kiedy już się na coś nastawie. Idealny nie byłby jednak Idealnym gdyby o godzinie dwudziestej nie powiedział, że w takim razie jedźmy na rolki.  Jeździliśmy więc aż się zupełnie ściemniło. Zadbał o mój dobry humor, jest naprawdę kochany. Choć ostatnio obchodzi się ze mną jak z jajkiem i to pozytywnie odbija się na naszym związku. Mogę być szczęśliwa i przestać patrzeć na innych. Cieszymy się sobą.  Szkoda, że tak mało w tym mojej zasługi. 
    Dziwne, mam 54 kilogramy, ale czuję się szczuplejsza. To dziwne i paradoksalne, ale pamiętajcie - łatwiej jest innym uwierzyć w to w co same wierzymy. Jeżeli ktoś Wam powie, że jesteście grube to nie wierzcie im. Oni wiedzą, że Was to zaboli. Co do Świąt życzę Wam uśmiechu i wszystkiego co się za tym uśmiechem kryje, jeżeli będą do dwa kawałki ciasta to super, jeżeli będzie to dieta to jeszcze lepiej. Bądźmy szczęśliwe! 

5 komentarzy:

  1. Zazdroszczę tej małej wagi. Jeszcze kilka miesięcy ważyłam tyle samo, a teraz jakaś masakra. Czas się za siebie wziąć. Życzę powodzenia w święta!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciągle chudniesz! Oby tak dalej :). Ładne bilanse, ta karpatka nie spierniczyła Ci bilansu, więc się nie przejmuj! Powodzenia przy świątecznym stole! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli pofolgujesz obie odrobinę we święta, nic się nie stanie, bo wagę i tak już masz super. Ciesz się czasem z rodziną, ukochanym. Wesołych!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne bilanse :) <3 I piękna malutka waga :)
    Powodzenia jutro :* :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Święta stanęły na drodze 53 kilogramom... Chociaż mam nadzieję, że jakoś jednak wybrniesz i jeśli nie tuż po świętach, to zaraz po nich, z powrotem będziesz na najlepszej drodze do swoich 50kg.

    Wszystkiego dobrego na święta. Trzymaj się ;)

    OdpowiedzUsuń