wtf

Kurwa! Alkohol, jedzenie, trwanie w niebycie - 59kg. Kurwa, kurwa, kurwa! Jakim cudem? No, ja się pytam jakim cudem?
Teraz wracam do liczenia kcal, sportu i mam nadzieję do pewnego rodzaju głodowania, bo tylko to okazuję się skuteczne - max 1000kcal i zero myślenia o sobie jak ofierze (jasne!).
Chociaż ciężko mi walczyć, kiedy nawet po 10km bieganiu nie chudnę, kiedy nawet po ćwiczeniach nie chudnę, kiedy nie jestem głodna, ani nie mam pustego żołądka nigdy, a mózg i tak się domaga. Spierdoliłam wszystko.
Widać muszę spowiadać się na blogu z bilansów, inaczej nie schudnę nigdy! Mój metabolizm robi mnie w konia. Serio!

4 komentarze:

  1. Kurde no jakbym czytała o sobie.. tylko, że moja waga jest sporo większa niż Twoja.. Trzymam kciuki, damy radę! Tym razem nie możemy zawieść..

    OdpowiedzUsuń
  2. Poradzisz sobie! Najtrudniej jest zacząć, potem zmieniają się nawyki i już jest z górki. Wierzę, że wygrasz, powodzenia! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. To,że uprawiasz sport to bardzo dobrze,a bilanse na blogu są naprawdę bardzo pomocne,więc do dzieła.
    http://perfection-thin-coffe.blogspot.com/
    błagam wesprzyj mnie,wróciłam na bloga,bo bez bloga,też długo nie wytrzymałam w miarę normalnym życiu,bez diet.
    Proszę.wesprzyj mnie,błagam. Sama nie dam rady.
    http://perfection-thin-coffe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam to... najważniejsze to się nie poddawać

    OdpowiedzUsuń