Poziom szczęścia przeciętnego człowieka

Moja waga wyniosła dziś 56,0kg. Powoli wracam do siebie. Kiedy zobaczę już 55 to się uspokoję. Nie chodzi o to, że przesadnie panikowałam. No dobra, panikowałam. Kochając się z Idealny były momenty, w których musiałam skupić się na wypieraniu myśli o wystającym brzuchu i grubych nogach, choć mu to pewnie przez myśl nie przeszło. Na szczęście nie trwało to cały czas. O ile nie byłam w jakiś sposób "zmuszona" na siebie patrzeć to nic mi nie przeszkadzało. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal? Tutaj ta maksyma się sprawdziła.



Przez pluchę na dworze nie do końca cieszę się świętami. Nie tak, jakbym się o to podejrzewała. Czy dojdzie do tego, że tak jak mojej babci nie chciało się ubierać choinki? Wszystko niby jest ok, ale Idealny podchodzi do mnie inaczej, zniechęciłam go do siebie przez ciągłe zrzędzenie i problem o nic, więc się wzięłam za to. Ja się z kolei martwię, bo on jest chory - nie na grypę. To taka cisza przed burzą. Niby teraz nic mi nie jest. Czuję się normalnie - bez ekscesów, ale mam straszliwe koszmary (mają one dużo wspólnego ze śmiercią, choć ani ja o niej nie myślę, ani Idealny nie jest aż tak chory) i budzę się trzy, cztery razy w nocy spocona jak szczur.
Święta to jednak też prezenty, a tę część lubię najbardziej, nie tylko brać, ale także dawać i pakować. We wtorek rano upiekę dla teściów placek. Zdeklarowałam się, bo ja lubię piec, a moja teściowa niezbyt. Powiedziałam to jednak tylko Idealnemu, bo gdyby nie wyszedł zawsze mogę się wycofać. Moja wigilia z Idealnym będzie skromna, ale magiczna  wyjątkowa. 
Chaotyczna notka. Wybaczcie :)

5 komentarzy:

  1. A ja mam nietolerancję mleka (i czekolady i kakao i wielu innych rzeczy), ale i tak piję, koniecznie z ogromnych kubków. I czekam na śnieg, jasne, zagryzając pomarańcze. :) Dostałam niespodziankę na święta - mają nam stypendia rektorskie wypłacić przed Sylwestrem więc tym bardziej mój poziom szczęścia wzrasta - czego życzę i Tobie.
    Jakie to słodkie gdy nazywasz Idealnego Idealnym - idealnym partnerem (tak to sobie tłumaczę) a nie człowiekiem, tak? Poziom słodkości rośnie. :) Życzę wesołych świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że Idealny partner. W swojej idealności ma też oczywiście wady :)

      Usuń
  2. Oj my zawsze możemy narzekać na nasze ciało, ale mężczyźnitego nie widzą :) Ja kiedyś przy leczeniu przytyłam z 54 kg do 75!! Wiesz jak wyglądałam? Ale kochaliśmy się często i pieścił i schlebiał,że gdyby nie ciuchy to bym sama nie dostrzegła tych swoich wad :) Nakręcamy się same niepotrzebnie :P Choć gdy wróciłam do formy to mu szczęka opadła hehe :D

    Zdrowia życzę Idealnemu :)

    I prezenty są fajne!! Ja lubię dostawać, lubię dawać i mogłabym tak w kółko :)

    Moja teściowa nie lubi także piec, ale odezwał się do mnie teść i przepisami się wymienialiśmy :)

    I ojeju już zapomniałam co było jeszcze w notce :P

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przy facecie nigdy nie daję poznać, że coś mi się w sobie nie podoba, bo pewnie on żadnych niedoskonałości nie widzie to po co mam mu o nich mówić :P mam nadzieje, że wszystko poszło jak chciałaś. A 55 kg przy tym wzroście jest super!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nawet się nie dam dotknąć żadnemu facetowi
    nie ma nawet takiej opcji.. ale może kiedyś ? gdy siebie zaakceptuję, a może po prostu miłość okaże się lekarstem na całe zło ? myślisz że jest gdzieś mój Idealny ??

    OdpowiedzUsuń