Waga: 57kg
Bilans:
3x bułka wieloziarnista 407,90 z margaryną 36
mleko 133 z płatkami kukurydzianymi 65
paluszki rybne 195 z ketchupem 18
ponad plan:
piwo realer 115kcal
2x krówka 80kcal
RAZEM: 1047kcal
Wczoraj sprawiłam sobie radość, wracając do domu wieczorem nie było ruchu i mogłam cieszyć się wolnością w prowadzeniu auta. Ogólnie nie jestem jakimś zwolennikiem adrenaliny, ale czuję się cudownie za kierownicą, a jak licznik pokazuję powyżej 140km/h to mam niemal niepohamowany napad pisku z radości, choć miałam ochotę docisnąć gaz dalej (mój samochód,a właściwie samochód Idealnego, ale to ja nim jeżdżę wyciska do nieco ponad 200) . Taka mała rzecz, a tak cieszy. Tylko ja, Meggie, jej światła i czarny, płaski asfalt. Kocham to i wtedy uświadamiam sobie, że samochód jest moim kolejnym członkiem rodziny, któremu nadaje imię i twierdzę, że to kobieta, szczególnie kiedy coś kaprysi. Nigdy jednak, już czwarty rok nie zawiodła mnie. Zawsze gotowa, aby mnie wozić gdzie tylko dusza zapragnie. Może i nic w życiu mi się nie udaję i jestem żałosna, ale kierowcą jestem dobrym. Lepszym niż niejeden facet w moim wieku. W niedziele motorshow - wcześniej nie cieszyłam się na to, myśląc, że będą tam szczupłe, chude hostessy, które wybiją mnie z równowagi, dziś myślę, że mam to gdzieś. Przecież kocham samochody i na ulicy rozróżniam 70% modeli, a stojąc na światłach przyglądam się i uczę kolejnych, wkładam sobie je w głowę do kolejnych szufladek. Może zrobi sobie fotkę przy jakiejś fajnej furze. Furze moich marzeń w przyszłości.
Mama wiedząca, że się odchudzam od wejścia powiedziała, że schudłam. Jasne. Z pewnością to widoczna różnica. Przyniosła też niebieską sukienkę, bo córka koleżanki nie mogła już w nią wejść i w pracy kobiety mówiły między sobą, że ja w to przecież nie wejdę. Nie myślałam, że wyglądam tak grubo! Sukienka była rozmiaru XS (jasne, rozmiarówka sieciówek) i w sumie to jeszcze mama będzie musiała ją nieco zmniejszyć, bo odstaję mi pod pachami. Zrobiło mi się w sumie przykro. No ok, nie jetem jakaś mega chuda, ale przecież gruba też nie.
To będzie zabiegany weekend

Taa ... Szczerosc to podstawa tylko czasem rani. Mieszcząc sie w r xs (baa, jeszcze jak xs jest za duzy !) na pewno nie wyglądasz grubo ! Zastanowiła bym się nad wiarygodnością koleżanek... Jejku jak tak opisywałaś samochód to aż mi sie skojażyła ''Christine'' S.Kinga ! Polecam,jeśli lubisz literaturę grozy ;) Bilans dla mnie był by za duży, ale u mnie w normie jest 200-400 kcal ale te krówki to juz przesada jak dla mnie ... No cóż każdemu sie zdarza . Trzymaj sie chudo !
OdpowiedzUsuńMoim planem było trzymanie się około 800kcal, ale na weekend muszę trochę zwiększyć, bo inaczej spędzę cały na myśleniu jak się wykręcać od jedzenia :)
UsuńUdanego weekendu zatem ; )
OdpowiedzUsuńTo cudownie, że masz takie hobby :) A bilans może nie jest idealny, ale warto sobie czasem pozwolić na małe odstępstwa!
OdpowiedzUsuńFajnie, że masz taką pasję! Nie przejmuj się zbytnio tą sukienką xs to dość mały rozmiar :). Ładny bilans, ale warto ograniczyć krówki i tego typu rzeczy ;). Bloga dodaję do obserwowanych i życzę powodzenia w diecie! <3
OdpowiedzUsuńCieszę się, że nie jestem jedyną, co rozpoznaje marki samochodów. W prawdzie nie mam jeszcze prawa jazdy, ale i tak już uwielbiam nimi jeździć.
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem jak na weekend, to bilans wyszedł Ci naprawdę dobry. Trzymaj się! :)
Masz bardzo ciekawe zainteresowania :) Też kocham moje autko, ale nie lubię szybkiej jazdy, wolę spokojnie słuchając muzyki na full ;P Nie wiedziałam że piwo ma aż tyle kcal o.O Chociaż w sumie wszyscy mówią że od niego brzuchy rosną :P Udanej niedzieli :) ;*
OdpowiedzUsuńAle to mega urocze, że masz taką nietypową (jak na kobietkę) pasję jak samochody! C: Sama kończę 18-nastkę w tym roku, ale jakoś do robienia prawka mi się nie śpieszy. Wolę chyba rower, albo jak ktoś mnie wozi autkiem :P
OdpowiedzUsuńBilans w porządku, udanego weekendu!
Jeżeli sukienka rozmiaru xs w takim razie na pewno nie możesz być gruba! Nie myśl o sobie w ten sposób. :-) Pasja związana z samochodami to świetna sprawa. Teraz trochę żałuję, że sama nie wzięłam się za to, ale chyba lepiej nie wypuszczać mnie na drogę.
OdpowiedzUsuńBilans nie jest zły. Jeśli raz pozwoliłaś sobie na coś słodkiego to nie koniec świata. Ważne byś sama się z tym dobrze czuła. Pozdrawiam. (: