Nie warto wspominać o weekendowym bilansie, gdzie dwa dni jadłam obiady na mieście, piłam kawy w rozmaitych miejscach i jadłam lody u przyszłych teściów, bo nie jestem typem człowieka, który musi celebrować to, że się odchudza i lubi odpowiadać na pytania dlaczego to robi, podczas gdy wszyscy patrzą na mnie jak na idiotkę. Waga dziś rano wskazała 57kg, co oznaczało, że się nie objadałam, gdyby tak było to po dwóch dniach bez wypróżniania ważyłabym tyle co przed tygodniem, a jednak nie. Pilnowałam szczególnie, aby nie ruszać jedzenia po osiemnastej i to się udawało. W sobotę na mieście zjadłam sałatkę, pierwszy raz w życiu nie pizza, nie zapiekanka, a sałatka z kurczakiem. Nie ważne, nie warto wspominać. Uznaję, że tydzień zakończyłam z ubytkiem na wadze 2kg.
Nowy tydzień zawsze motywuję, byłam dziś rano biegać 5km (29 minut), no dobra nie biegłam wlekłam się, ale miało to formę poruszania nogami w niespacerowy sposób. O 18.00 idę na aerobic. Pierwszy raz. Będą różne osoby. W tym jedna pani, która współpracuję z Idealnym i zapewne inne panie, które pracują z nim w firmie. Trochę się denerwuję, co jeżeli narobię mu wstydu? On jest przystojny i inteligentny, a ja wpadnę, brzydka, okrągła i zupełnie nieogarnięta z niczym. Nic mnie jednak nie powstrzyma, bo wiem, że to moje głupie myślenie, przecież chyba nikogo nie ocenia się tak źle jak myślę od pierwszych słów. Pójdę tam i będę chodziła zarówno w poniedziałki jak i środy. Zero odpuszczania, 12 złotych tygodniowo to nie majątek. Jeżeli będę dodatkowo trzymała się nie jedzenia po 19 i czasem pójdę biegać to z pewnością w połowie kwietnia nie będę miała problemu z pozwoleniem na zmierzenie mnie, nawet jeżeli nie będę do końca zadowolona z wagi. Do ślubu bardzo chciałabym mieć 50kg, to dość motywujące wydarzenie, więc wydaję mi się to realne w czasie 5 miesięcy. W czasie pierwszego odchudzania schudłam w końcu 12kg w dwa miesiące, ale to było kiedyś.
Na dziś mam zaplanowane pochłonięcie 700kcal - w tym obiad z mięsem z pałki z kurczaka i ryżem i ogólnie wygląda to tak racjonalnie, więc jestem zadowolona. Jutro przedstawię Wam to szczegółowo.
Chciałam napisać ten post o planach na kwiecień, ale nie wyszło. Może lepiej, nie chce robić sobie niepotrzebnej presji. Jutro mam nadzieję będę mogła się pochwalić. Trzymajcie się chudo!

Na pewno osiągniesz to 50kg w tym czasie. Możesz podejść do tego na spokojnie, powoli zmierzając do celu. A to co pisałaś o aerobiku - fajnie, że na niego idziesz i ależ oczywiście, że zbędnie się nakręcasz. Nikt o Tobie nie pomyśli tak źle, nie wierzę w to. Trzymaj się cieplutko. Ściskam <3
OdpowiedzUsuńwszystko Ci sie uda, jak bedziesz trzymac sie swoich planow :) I nie oceniaj siebie tak surowo!
OdpowiedzUsuńEj no bez przesady ! Nie przyniesiesz mu wstydu ! Dasz radę a te kobity... Moze one wypadna od ciwbie gorzej a moze nawet cie nie poznają ? Tylko nie schudnij za bardzo, bo Idealny nie bedzie miał czego kochać ;)
OdpowiedzUsuńJestem przekonana że wszytsko ci się uda jeżeli będziesz dązyła do celu! A twój cel daje dużo motywacji. A co do aerobiku - Przecież każdy kiedyś zaczynał i nie każdy na samym początku dawał sobie ze wszytskim radę - wiem to po sobie :) Powodzenia kochana! :* Trzymaj się chudziutko :)
OdpowiedzUsuńNie bądź dla siebie taka surowa - na pewno na tym areobiku nikt o tobie tak nie pomyśli :). Mam nadzieję, że osiągniesz swoją pięćdziesiątkę na wadze jak najszybciej, trzymaj się <3
OdpowiedzUsuńJestem pewna, że w 5 miesięcy Ci się uda.. szczególnie z taką ilością wysiłku fizycznego i tak niskich bilansów :) Powodzenia!
OdpowiedzUsuńJeśli masz 5 miesięcy na schudnięcie to na pewno Ci się uda. Przecież nie masz wiele dzielących Cię kilogramów do celu.
OdpowiedzUsuńPamiętaj o ruchu, a aerobic to bardzo fajna sprawa. Powodzenia!
5 miesięcy to bardzo dużo czasu :) ja zrzuciłam prawie 12.5kg, a można jeszcze więcej :) co do aerobiku to ja byłam na początku sceptycznie nastawiona, ale trafiłam na świetną instruktorkę i nawet mi się podoba :)
OdpowiedzUsuń5 msc to nie chwilka, więc masz czas na schudnięcie :)
OdpowiedzUsuńNa pewno będzie fajnie na zajęciach, sama żałuję, że nie mam zbytnio czasu na chodzenie. Poza tym byś się zdziwiła, ile tam jest pasztetów :P
Powodzenia <3