Dorosłe problemy

Ostatnio dużo myślę, a myślenie mi nie służy. Paradoks losu. Wstaję, aby położyć się spać i idę spać, aby wstać, choć wolę pierwszą opcję. Kładę się o 21, bo nie mam chęci siedzieć dłużej. Budzę się i nie wiem nawet na co czekam. Kiedyś czekałam na weekendy, albo na spotkania. Teraz nie cieszy mnie ani jedno, ani drugie. Cieszy mnie, ale w dalekiej perspektywie. Weekendy nie wróżą nigdy nic dobrego - albo przesiedzę to przed komputerem albo przed telewizorem, na spotkania też się nie cieszę, bo ostatecznie zawsze sprawiają mi problem - z makijażem czy ubiorem albo stwierdzam, że nie lubię ruszać się z domu. Jak ktoś ma do mnie przyjść to się denerwuję czy nie oceni mnie źle, czy będzie mu smakował obiad, który zrobię czy będziemy mieli o czym rozmawiać przez cały ten czas. Wyrosłam z ekscytowania się beznadziejnymi studiami, kolokwiami na nich czy projektami. Wiem za to, że niczego się na nich nie nauczę, a potem nigdzie nie będę mogła znaleźć pracy. Wczoraj zrozumiałam, że On, choć jest Idealny mnie nie zrozumie. Nie zrozumie, bo on ma dorosłe problemy, a ja dziecięce. Mówienie o lekarzu ma mnie zmusić do tego, abym przestała to przy nim pokazywać - takie mam wrażenie, bo nie chce porozmawiać o tym co mi jest, a ja chyba chce mu powiedzieć. Bo dołowanie się o to, że się źle wygląda i o to, że się nic nie robi jest głupie i dziwne.

5 komentarzy:

  1. nie patrz w przyszłość, nie patrz w wstecz, jesteś tu i teraz, jeszcze studiujesz, nie musisz utrzymaywac sama siebie, dzieci, w sumie czas jeszcze beztroski :) może poszukaj książek motywujących do życia to na prawdę fajna sprawa dużo pomaga, polub jakieś inspiratiol qutoes na fejsie czy gdzieś :) walcz o dobry humor nie poddawaj się! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze Cię rozumiem, to wszystko jest jakieś bez sensu. Całe życie katujemy się by być kiedyś szczęśliwi a nawet to jest zbyt odległe.
    Mam nadzieję że poprawi Ci się humor bo masz rację- myślenie nie służy..
    Trzymaj się chudo choo :*

    http://nigdy-nie-patrz-za-siebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo filozoficzne podejście. Racja, najpierw trzeba znaleźć jakiś cel, nie niską wagę czy coś takiego, chodzi o cel, którego spełnienie sprawi, że wygramy swoje życie. Przemyśl to wszystko na spokojnie, wszystko będzie dobrze. Musimy żyć jak najlepiej :) Trzymaj się ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tak smao, gdy mam za duzo czasu na przemyslenia, zaczynam się dołowac i stje sie strasznie apatyczna. Może powinnas się własnie rpzełamac, wyjsc gdzieś ze znajomymi porozmawiac o wszysktim i o niczym, nawet o tych rzeczach które wydaja CI się błache. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Doskonale Cię rozumiem. Dążymy do jakiś określonych celów by być kiedyś szczęśliwymi ludźmi, ale chyba ta wizja jest zbyt odległa. Wydaje mi się, że nawet jeśli dotrę do swojego celu to nie osiągnę tego szczęścia i będę pragnęła więcej i więcej. Czyli katowanie siebie do końca życia... Niezbyt przyjemna wizja.
    Mimo dość przykrego komentarza życzę Ci z całego serca pogody ducha, żeby tych dni kiedy zaczynasz za dużo myśleć było jak najmniej :)Jeżeli potrzebowałabyś dodatkowego wsparcia, to służę pomocą :)
    http://in-voluptas-mors.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń