Upiekłam torta, przygotowałam prezent, poświęciłam na to czas, byłam podekscytowana i co? Wracam do domu rodzinnego i drugą godzinę siedzę sama, bo rodziców niema. Tak po ludzku jest mi przykro i mam ochotę wrzucić pierdolonego torta do kosza, schować tablicę i udawać, że zapomniałam. Nie mogę, bo jest segregacja śmieci i nawet nie wiem do którego pojemnika to się nadaję, no i byłoby mi strasznie wstyd, że ja najodpowiedzialniejsza z odpowiedzialnych zachowuję się jak pięcioletni dzieciak. Taka jestem rozpieszczona! Wczoraj pytałam, mówili, że będą dzwoniłam, mówili, że zaraz przyjadą, nic z tego. Nieważne. Powinnam się już dawno przyzwyczaić, że tak jest. Mam nadzieję, że kolejny raz przyjedziemy tu za miesiąc. Czas poszukać coś i udawać przez cały weekend, że mam dużo nauki.
Cieszę sie, że chociaż zaczęłam dzień dobrze i cieszę się, że mam Idealnego. Gdyby nie on pewnie nie miałabym po co siedzieć na tym świecie.
Cieszę sie, że chociaż zaczęłam dzień dobrze i cieszę się, że mam Idealnego. Gdyby nie on pewnie nie miałabym po co siedzieć na tym świecie.
To faktycznie smutno gdy człowiek się stara i wymyśla, a ludzie nie potrafią tego docenić :/ Zaraz się odechciewa. Mam niemniej nadzieję, że przyjemnie minie Ci weekend!
OdpowiedzUsuńDlaczego nie przyszli? Praca ich zatrzymała, czy jak? Bo chyba mieli jakiś dobry powód...?
OdpowiedzUsuńNo własnie nie, z cmentarza pojechali jeszcze do babci na kawę, a jak dzwoniłam to wychodzili z cmentarza i twierdzili, że jadą do domu. Mamie potem było głupio, jak już wróciła, bo czekałam 2,5 godziny, no a Ona nie wiedziała, że się tak uszykowałam.
Usuń