Niby mam motywację, ale nic nie ogarniam, wieczorem dostaję szału, najchętniej wyjadałabym cukier łyżeczką albo posłodziła herbatę. Cel numer jeden: szczęście. Chce być szczęśliwa. Dziś pójdę do sklepu, kupię sobie cztery porcje nabiału i opiszę godziną. Jutro znów pójdę do sklepu, upiekę rogaliki i pewnie zjem chociaż jednego na próbę. Chce je upiec, bo czuję się dziecinnie uciekając od wszystkich czynności związanych z jedzeniem i od tego, że Idealnemu robię obiady, za którymi sama nie przepadam, tylko po to, aby mnie nie kusiły. W środę mam urodziny. Mam nadzieję, że nikt (moi rodzice) nie przyjedzie z tortem, bo wtedy bym musiała go jeść, a już dość problematyczne będą rogale i sernik na zimno w weekend. Myślę, że to będzie smutny dzień, jak zwykle stwierdzę, że nic nie osiągnęłam, a minął kolejny rok.
Nie chce marnować życia, które wciąż musi kręcić się wokół jedzenia. Jem jestem smutna, nie jem też jestem smutna.
Nie chce marnować życia, które wciąż musi kręcić się wokół jedzenia. Jem jestem smutna, nie jem też jestem smutna.
Lepiej, abym większość dni do piętnastego przeżyła na nabiale. Wtedy z pewnością bym schudła i nie musiałabym ćwiczyć, bo szczerze mi się nie chce. Weekendy odpadają, zawsze ktoś przyjdzie, albo ja gdzieś muszę iść.
Kurwa! Miałam do piętnastego ważyć 51kg. Zdecydowanie NIEREALNE.
a wiesz, ja mimo wszystko wierzę, że uda ci się dojść do 51 kilogramów przez te dwa tygodnie, nawet dając sobie więcej luzu w weekendy, a przyciskając się przez pięć dni w tygodniu. bądź silna! i obyś w następnym poście mogła napisać, że w twoim życiu jest więcej szczęścia, niż teraz. trzymaj się, kochana! :*
OdpowiedzUsuńDałabyś radę dobrnąć do 51kg w tym czasie. Nawet jeśli nie zobaczysz po przecinku za tą liczbą zera, myślę, że 51 z przodu jest realne. Żałuję, że nie umiem Cię pocieszyć. Bo doskonale znam ten stan "Jem jestem smutna, nie jem też jestem smutna. ". Ciężko to ogarnąć. Spróbujmy doceniać to, co mamy wokół. A myślę, że masz sporo do docenienia. Nie mi to wartościować, ale czy tak nie jest?
OdpowiedzUsuńNo i, cholera, a może po prostu mniej smęcenia, tylko więcej działania! Schudniesz, nieważne nawet już dokładnie ile, ale schudniesz do 15 i będzie dobrze. Nie pozwól sobie czuć się źle, bo mimo wszystko pokazywałaś sporą determinację. Nie zapominaj o tym. Jesteśmy ludźmi, przychodzą i gorsze okresy.
A z okazji urodzin życzę Ci tego wszystkiego, o czym pisałam wyżej - bądź szczęśliwa i przypomnij sobie, jak silna potrafisz być. I do przodu! Życzenia składam teraz, bo prawdopodobnie nie dodasz przed urodzinami już posta. Ściskam mocno.
to jakaś desperacja trochę w twoim głosie ;) ćwiczyć nie trzeba ale można pospacerować pojsc na rower :)
OdpowiedzUsuńmoja najlepsza metoda, nie jem nic po 17:30 i kazdego dnia chudne 200g ;p dla mnie to cud, jedynie to co czasem spaceruje i leci spokojnie, bez zadnych cud diet i katowania sie nabialem ;p eh
50-dni.blogspot
Oj brakuje mi motywacji w twoich postach.. Albo może tej energii. Praktycznie wszystko jest możliwe i ja nie poddawałabym się z 51 kilogramami, warto o nie walczyć!
OdpowiedzUsuńA szczęście na pewno kiedyś przyjdzie, po prostu musisz w to wierzyć.
Trzymaj się kochana!
Dlaczego nierealne? 2 kg w 2 tygodnie są do zrobienia
OdpowiedzUsuńMiło byłoby, gdybyś napisała, co u Ciebie :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy zrzucanie oddatkowych kilogramów jest Ci teraz takie potrzebne. Może wystarczyłoby utrzymać wagę? Zresztą domyślam się, że nie panujesz teraz nad tym czy chudniesz czy tyjesz, bo przy tej wadze każda nadprogramowa rzecz może spowodować kilo do góry. Nie patrz tak bardzo na wagę, a skup się na systematyczności. Po co Ci pieczenie rogalików? w czym Ci to pomoże?
OdpowiedzUsuńto pisałam oczywiście ja, czyli Cass/Lilith
Usuń