Coś mi mówi, że ja wewnątrz siebie wcale nie chce schudnąć. Głupie prawda? Czasem wydaję się do potęgi puste to, że chce się wyróżniać chudością, bo przecież wiem, że jestem szczupła i nie musiałabym się wstydzić mojego ciała na plaży. Mam świadomość, że osoba w moim wieku, z tą wagą nie może uchodzić za grubą, a jeżeli ktoś chciałby tak twierdzić to ten ktoś miałby problem, nie ja. Czy nie stać mnie na nic innego? Czy nie mogę wyróżniać się pogodnym nastawieniem, otwartością do ludzi, życzliwością, ambicją czy chociażby głupią mądrością, albo jakąś nietypową pasją? Próżne jest wyróżnianie się chudością. Gdybym naprawdę chciała to bym schudła, za każdym razem kiedy bardzo chce to chudnę. Teraz gdzieś w środku prowadzę ze sobą walkę, bo czy chce kupować stanik 60E? Czy chce kupować ciuchy w rozmiarze 32? Czy takie zachowanie nie świadczy, że jestem dziecinna? Przecież kilka dni temu wyrwałam sobie pierwszy siwy włos. Nie mam pięć lat.
Codziennie między 14-16 mam cholerny napad. Tak wielki, że otwieram wszystkie szafy po kolei, dwa dni temu wyjadłam pięć kawałków chleba z masłem, bo tylko to było. Trzy dni temu wciągnęłam całą paczkę płatków fitness do mleka, które Idealny kupił mi na poprawę humoru, wczoraj po dentyście wciągnęłam całą paczkę chrupek kukurydzianych. I mogłoby się wydawać, że to przez głodowanie, ale nie. Jadłam normalnie, aby to zahamować, ale to nie pomagało. Nawet jak wydzielę sobie o tej porze posiłek to nic nie daje. Rzucam się na jedzenie jak jakaś chora psychicznie, pakowałabym w siebie wszystko bezmyślenie. Dziś nie mam w domu zupełnie nic. To chyba jedyne wyjście.
Waga ustabilizowała się na poziomie 53,0kg. Powiecie szczęściara! Żarła i nie przytyła. Okupiłam to pracą, regularnym sportem. Jak biegam to nie tyję, nawet kiedy żrę, a zaczęłam biegać. Pierwszy raz było ciężko, ale mimo to dziś już nie miałam już problemu z wyjście z domu. W poniedziałek byłam ponadto na rowerze, dziś oprócz biegania wybieram się na rolki.
Sypiam kiepsko, niby dużo godzin, ale budzę się kilkakrotnie, zawsze zdenerwowana z dużymi oczami, miewam koszmary... Wieczne koszmary. Ja wiem, że to dół. Czasem mam okropne doły, wyłączam się na tydzień lub dwa. Siedzę i się smucę, nic mi nie pasuję, sypiam dużo, ale niespokojnie, gapię się w ścianę. Idealny jeszcze rok temu nie rozumiał, że to może być coś poważnego, ale chyba dostatecznie go przestraszyłam i nie uważa, że to tylko i wyłącznie głupia fanaberia. To dzięki niemu teraz dobrze sobie z tym radzę, przyznał, że jest ze mnie dumny. Z drugiej strony głupio mi, że zawracam mu głowę, bo przez to on czujnie śpi. Gdyby nie to, dzisiaj pół nocy spędziłabym na podłodze.
W przyszłym tygodniu wybieram się do rodziców. Zastrzegłam mamie, że jeżeli przytyję więcej niż kilogram to przed ślubem pojawię się w domu dopiero w piątek. Czeka mnie dużo ruchu, więc może akurat wyjdzie mi to na dobre. Idealny kazał mi jechać, choć miałam opory. Z drugiej strony mama będzie miała urlop, a ja w domu siedzę do szesnastej sama. Co prawda nie mam wielkich problemów z zagospodarowaniem tego czasu, ale mimo wszystko. Po wtóre wizyty w domu rodzinnym dobrze wpływają na moją samoocenę. To wredne z mojej strony, ale głównie dlatego, że w małych miejscowościach aktywność fizyczna i chęć szczupłej sylwetki nie jest tak rozpropagowana i wypadam naprawdę szczupło.
Mam do Was pytanie życiowe: zostawiłybyście dwa nazwiska czy też przejęły męża? Wcześniej byłam przekonana do dwóch nazwisk, ale teraz mam wątpliwości.
Mam do Was pytanie życiowe: zostawiłybyście dwa nazwiska czy też przejęły męża? Wcześniej byłam przekonana do dwóch nazwisk, ale teraz mam wątpliwości.

moja rada: jeśli wiesz że jesteś głodna miedzy 14 a 16, proponuję o tej 15:00 wypić kubek kawy z mlekiem i zjeść owoc jeden jakiegoś banana, coś słodkiego. I koniec. i wejść w taką rutynę, osobiście mi to pomogło, ale o 16 miałam taki problem że potrafiłam zjeść pół lodówki ;p no a teraz wiem że o 16 dostanę kawę i owoc i nie muszę nic innego zjadać :P a z czasem przestałam też jeść ten owoc wystarczyła mi kawa :) znajdz jakiś sposób dla siebie :)
OdpowiedzUsuńa co do rozmiaru to ja zawsze uwazałam że nie wazne czy to 38 czy 48 - najważniejsze jest to czy Ty siebie kochasz, i jak dajesz się kochać innym ;) liczy się tylko otwartość na świat. Jeśli będziesz wesoła i radosna każdy będzie ciebie lubiał i chciał z Tobą obok przebywać nawet jeśli Twoje ciało nie będzie tak idealne jak nanony w modzie.. bo Ty masz być sobą, a nie kimś innym.
50-dni.blogspot.
Nie boj sie ja rowniez miedzy tymi godzinami mam napady... ale wtedy biore duzy kubek kawy, powoli pijac gleboko oddycham i powtarzam sobie: "Ja decyduje kiedy chce jesc... Dopiero jadlam, wystarczy jak narazie. Nie jem glodna. Mam kawe, ona tez mnie karmi" Te slowa dodaja mi otuchy i pozwalaja przetrwac najgorsze :)
OdpowiedzUsuńCo do nazwiska :) Sama nie jestem w tym okresie slubu itp bo zbyt mloda jestem ale gdyby miala wybierac, przyjelabym obydwa nazwiska :) Zawsze bedziesz miala pozostalosc po swojej dawnej rodzinie :) A to przeciez jest takie wazne. Zeby zawsze miec ta czastke zycia przedmalzenskiego :))
Trzymaj sie skarbie <333
Nie jestem glodna *
UsuńZgadzam się z radą koleżanki żebyś w czasie napadu wypiła kawę koniecznie z mlekiem i zjadła słodki, sycący owoc. Może akurat wtedy warto wyjść z domu na mały spacer?
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o nazwisko to zawsze chciałam się wyrzec swojego i przyjąć inne, bo mam ogromny dystans do rodziny, szczególnie przez piekło jakie przez lata utrzymywali w domu i przez nich jestem teraz zniszczona psychicznie. :<
Może po prostu wyjść z domu między 14 a 16.I twoja waga wg mnie jest idealna, może teraz właśnie stawić na ćwiczenia, aby wymodelować ciało, jeśli już nie umiesz chudnąć? Z nazwiskiem przejęłabym męża, i tak do dokumentów pytają o panieńskie, więc ta cząstka życie przedmałżeńskiego zostanie c;
OdpowiedzUsuńTrzymaj się kochana :*
Ja osobiście przyjęłabym męża. Z powodu problemów z moją rodziną. Odcinam się od nich jak tylko mogę i nazwisko też bym zostawiła za sobą. Ale to jest osobista kwestia każdej z nas. Gratuluję biegania! <3 też się nastawiam, ale aktualnie koc i okres więc odpada. :)
OdpowiedzUsuńJesteś wspaniała !
Hej, tu Cass, czyli 30plus. Dzięki za odwiedziny. Umarłabym dzisiaj za Twoją wagę, a kiedyś przychodziło mi to tak łatwo :/ życie nie jest fair. Piszesz, że masz doła, stany lękowe. Bierzesz jakies leki? osobiście odradzam, bo ostatnich 7kg właśnie psychotropom zawdzięczam.. Co do zmiany nazwiska, ja przyjęłam nazwisko męża, ale za bardzo nie miałam wyboru, bo nie chciałam nazwiska po ojcu, z którym nie mam kontaktu, a dodawać sobie nazwisko panieńskie matki to jakoś dziwnie. Kiedy masz ten ślub? Cass
OdpowiedzUsuńStaraj się w ten czas kiedy jesteś już na prawdę bardzo głodna coś zrobić, bądź po prostu wyjść. Ja np jak jestem głodna to rysuję, a jak już zacznę to kończę dopiero po 4/6 godzinach :)
OdpowiedzUsuńCo do nazwisk, również nie mam tego wieku by wczuć sie w daną sytuację, ale podejrzewam, że wybrałabym dwa nazwiska.
Trzymaj się kochana :*
Mam nadzieje ze kiedys do mnie zajrzysz :) http://escapex1408.blogspot.com/