Święta mnie ogarnęły na całego. Wszystkie rzeczy na ten rok kalendarzowy na uczelni ostatecznie zaliczone z całkiem dobrym skutkiem. Mogę się odprężyć i świętować - co najmniej teoretycznie. Jest bez fajerwerk, ale ok. Wczoraj przystosowałam komputer do świąt - zrobiłam sobie tapetę, ikonki i kursor zmieniłam na świąteczne, a u rodziców w małym pokoju ubrałam choinkę. Dziś posprzątam i poustawiam świąteczne dodatki po domu. Jakby ktoś chciał tapetę na pulpit to mogę pomóc :) Zrobiłam dla Idealnego, dla koleżanki, dla kolegi i dla siebie (moja poniżej).
Oprócz tego zrobiłam listę adresów i w tym roku wysyłam kartki z życzeniami. Mam nadzieję, że będę mogła cieszyć się tymi świętami. Trochę przytyłam - niewiele, bo kilogram, ale do świąt muszę go koniecznie zgubić. U rodziców zawsze tak jest, bo do kawy jem śniadanie, a potem nie chodzę do łazienki. Chciałabym zacząć choć trochę ćwiczyć, a trudni mi się zmusić. Oprócz tego ząbkuję - wychodzi mi druga ósemka.
W sobotę spotkałam się z ludźmi, których nie widziałam ponad pięć lat. Zrobiło mi się żal, że nie potrafię być taka jak kiedyś - przypomniało mi się jakie rzeczy robiłam, jak bardzo otwarta byłam na ludzi, a teraz chce w sylwestra siedzieć w domu, aby broń Boże nie musieć z kimś przebywać. Żle mi robią spotkania z ludźmi, którzy funkcjonują normalnie, a nie tak jak ja. Idealny twierdzi, że nawet nie chce z tym walczyć, bo łatwiej mi zrzędzić i chodzić spać wcześniej i przez to marnuję młodość. Może ma rację, a może mi po prostu odechciewa się udawać choć przy nim? Może też nie umiem doceniać to co mi zsyła los? A może chciałabym mieć choć małe poczucie, że na to co mam zasłużyłam.

Mówisz na faceta idealny? Dlaczego? Nie m ludzi idealnych tym bardziej faceci to jest jakaś porażka, ale trzeba się z nimi dogadywać. SGD na normalnych zasadach nie jest takie ciężki, mogę jeść przecież warzyw i owoców sporo, tego nie wlicza się do bilansu. Własnie jem mandarynki :) ja też wszystko powymieniałam na świąteczne tapety, dzwonki w tel. Jeszcze tylko sniegu brakuje.
OdpowiedzUsuńIdealny widocznie dla autorki, pewnie chodzi o idealnego partnera - można nim być mimo wad.
UsuńJa tylko jestem na uczelni, droga z pociągu tam jest krótka a jeśli jadę w innej sprawie to tylko Centrum Handlowe i pociąg :P Więc czy ja wiem czy takie piękne? Wczoraj było przyjemnie :) Ogólnie wolę Wrocław :)
OdpowiedzUsuńz idealnym na sylwestra nie idziesz? i z tych kartek z zyczeniami pewnie sie ucieszą to lepsze niz sms :P no i nie marnuj mlodosci ciesz sie zyciem :) bo kiedy jak nie teraz?
OdpowiedzUsuńŁapu, capu - podsunęłaś mi pomysł z wysyłaniem kartek!
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszystkie wcześniejsze posty. Na początku myślałam, że czytam o sobie. Jednak o takiej lepszej wersji mnie. Jedno mogę stwierdzić: do pięt Ci nie dorastam. Zazdroszczę chłopaka, koleżanek, osiągnięć na studiach.
OdpowiedzUsuńPS Mamy tyle samo wzrostu, tylko ja grubsza jestem :) pozdrowienia!
Każdy ma prawo do spędzenia Sylwestra jak mu się podoba. Nie każdy musi spędzać go upijając się na imprezie. I w ogóle nie każdy musi świętować to, że jest ostatni dzień roku. Każdy ma wybór i niech robi to, co mu się podoba i jak mu z tym wygodnie. Nie zmuszaj się do niczego, jeśli czegoś nie chcesz, a zwłaszcza, jeśli to narusza sferę psychiczną, bo może być gorzej, a nie lepiej. ;)
OdpowiedzUsuńTo nie jest grzech nie mieć ochoty na sylwka. Ja w tamtym roku spędziłam go skromnie, nie było źle. Były aż 4 osoby. Wszyscy byli zadowoleni. To tylko kwestia tego na co masz ochotę. Tylko idźcie razem! ;*
OdpowiedzUsuń