Zawsze wracam kiedy czuję, że przesadziłam i kiedy sama nie umiem wrócić do diety. Bo mogę opuścić bloga i sobie radzić do czasu, aż nie wpadnę w trans, aż nie zawale kilka dni, a potem już nie umiem wrócić. Póki każdego dnia planuję jedzenie jest dobrze, a potem wszystko się psuję.
No i druga sprawa, czuję, że zbliżam się do doła, a ja go naprawdę nie chce. Nie chce tygodniami być smutna, mieć skrzywionej miny, doszłam do momentu, kiedy czułam się każdego dnia szczęśliwa i nawet trudny sesji tak mocno mi w tym nie przeszkadzały. Doszłam do momentu, kiedy z domu wychodziłam z podniesioną głową i mogłam iść do sklepu bez makijażu i wszystko zepsułam 1,5 tygodniowym objadaniem (a może nawet dwutygodniowym?), odpuszczaniem aerobiców i olewaniem sportu. Tylko moje wrodzone zezowate szczęście sprawiło, że na wadzę widzę jedynie 53,8kg, bo uwierzcie mi zasłużyłam, aby było o wiele więcej nie ograniczając chipsów, słodyczy i dwa razy objadając się do bólu żołądka.
Wracam, bo korzystam z motywacji. Za trzy tygodnie idziemy na wesele, wiec za 2,5 tygodnia muszę kupić jakąś ładną sukienkę - małą, leżącą idealnie. Nie mogę robić jemu wstydu i wyglądać jak grubas na zdjęciu. Nie mogę! Oprócz tego przyda mi się to do mojego własnego ślubu, bo potem będę musiała już tylko trzymać wagę, a to jest o wiele łatwiejsze. Korzystając z napływu tej motywacji (która jednak nie jest aż tak mega, mega wielka) skorzystałam z kalkulatora i obliczyłam, że aby osiągnąć to co chce muszę jeść około 500kcal i mam taki oto plan na tydzień z założenia chce zgubić 1,5kg, więc po tygodniu powinno być 52,3kg. Organizm to niby nie zegar, ale myślę, że przy tych założeniach to całkiem możliwe :
czwartek: 350kcal (ryż brązowy 100kcal, 0,5 pomidora+ 0,5 ogórka 30kcal, mleko do kawy 50kcal, wino musujące 150kcal ) + bieganie (dałam rade 3,5kca) -202kcal
piątek: 400kcal ( jogurt naturalny+pomidor 141kcal, mleko do kawy 70kcal, ryż brązowy 100kcal, fruvita 82kcal,) + rower 2h
sobota 600kcal (fruvita 82kcal, pierś z kurczaka 99kcal z sosem pieczarkowym 38kcal, mleko do kawy 30kcal, sałatka 216kcal + sok marchwiony 140kcal) + długi spacer, zabawa z psem, cały dzień na dworze
niedziela 500kcal
poniedziałek 400kcal + bieganie + aerobic
wtorek 500kcal + rower
środa: 450 + bieganie +aerobic
Wiem, że kiedy sobie coś postanowię to umiem się trzymać założeń i tak też będzie w tym przypadku. Szczególnie, że to tutaj wypisałam. Przepraszam, że zawsze wracam do Was w trudnych dla mnie momentach, ale nie chce pisać, że tym razem na pewno dam radę. 50kg to moje fatum, ale wcześniej uważałam, że to 52 jest nie do osiągnięcia. Myliłam się, więc może i tym razem się mylę. Za tydzień zobaczę jak się będę czuła i co zrobię dalej.
Ta mało kaloryczna dieta jest głupia do potęgi, ale jak się zaspało to niestety trzeba nadrabiać wszystkimi dostępnymi sposobami.
Ta mało kaloryczna dieta jest głupia do potęgi, ale jak się zaspało to niestety trzeba nadrabiać wszystkimi dostępnymi sposobami.
W takim razie witajcie ponownie. Najgorsze będą pierwsze trzy dni i weekend. Dziękuję tym, co się o mnie martwili i pisali, to było bardzo miłe.

ale nisko kaloryczne bilanse miałaś :)
OdpowiedzUsuńno ale teraz juz lepiej jedz wiecej...
powodzenia z tymi 3 tyg :*
http://paskuda-i-jej-mysli.blogspot.com/
ja je dopiero będę miała :) to plan :)
Usuńchciałabym, aby te bilanse były już za mną, ale niestety...
Wierze ze Ci sie uda :** Trzymaj sie skarbie <3 trzymam kciuki '*'
OdpowiedzUsuńNo to włożysz teraz trochę pracy i będziesz triumfować:)
OdpowiedzUsuńKochana, masz w bilansach dużo sportu i mało jedzenia. Schudniesz bez problemu. Wierzę w ciebie. Dasz radę kochanie :*
OdpowiedzUsuńFajnie, że wróciłaś :)
OdpowiedzUsuńZobaczysz podczas wesela to będą Ci zazdrościć
Trzymaj się =]
Dobrze, że wracasz :* Na pewno ślicznie schudniesz do wesela i będziesz wyglądać cudnie ;) A na swoim to już nawet nie mówie ;) Powodzenia :*
OdpowiedzUsuńMoje postanowienia sprzed miesiąca brzmiały: będę ćwiczyć, aby poprawić figurę na urodziny przyjaciela. Urodziny w sobotę! Ale ja nie ćwiczyłam wystarczająco dużo i nie mam nadal sukienki. Nie, nie wcale nie panikuję. ;D
OdpowiedzUsuńDziekuje za odwiedziny u mnie.:) na pewno dasz rade i schudniesz, jak masz określony cel to zawsze latwiej, przynajmniej ja tak mam. Powodzenia!:*
OdpowiedzUsuńNapewno Ci się uda :* Sama jem tylko 500 kcal, więc nie jesteś sama ;) Powodzenie !
OdpowiedzUsuń